Widgetized Section

Go to Admin » Appearance » Widgets » and move Gabfire Widget: Social into that MastheadOverlay zone

Uczta gitarowo-duchowa czyli 13 edycja festiwalu „Satyrblues” (fotoreportaż oraz video HD)

Wrzesień 16, 2012 1:04 PM

13 edycja międzynarodowego festiwalu Satyrblues odbyła się w sobotę 15 września w Tarnobrzeskim Domu Kultury. Fantastyczny, wyselekcjonowany repertuar i świetna organizacja sprawiły, że jak co roku widownia TDK zapełniła się do ostatniego miejsca.

Podczas tegorocznej edycji na deskach sali koncertowej wystąpili wirtuoz gitary fingerstyle Piotr Restecki, oraz “One Man Roots & Loops Band” czyli australijski bluesman Claude Hay. Gwiazdą tegorocznej uczty gitarowo-duchowej był Michael Lee Firkins – amerykański wirtuoz gitary Michael Lee Firkins zaliczany do gitarowej elity na świecie. Artyście towarzyszyła znakomita sekcja rytmiczna.

Podczas festiwalu nie zabrakło oczywiście satyry – Stand Up Comedy. W specjalnym programie „Bez cenzury” wystąpili Abelard Giza (Limo), Kacper Ruciński oraz Katarzyna Piasecka. Tradycyjnie, organizatorzy zapewnili wszystkim zgłodniałym fanom bluesa smakowite przekąski, które jak zwykle w dość szybkim czasie znalazły swoich amatorów.

Dopełnieniem całości festiwalu był wernisaż prac utalentowanych artystów: Wacława Potoczka – rys. satyryczny, Jacka Kawy – rys. satyryczny, Szymona Szcześniaka fotografia, Wojtka Siudeja – grafika, Aleksandra Tivodara – biżuteria, Darka Pietrzaka – rys. animowany oraz Krzysztofa Szafrańca – album foto.

Całość podana ze smakiem i gustem, do czego zdążył już przyzwyczaić wszystkich fanów festiwalu jego główny organizator Victor Czura.

Portal NadWisłą24.pl był patronem medialnym festiwalu Satyrblues 2012.

foto&video: Agnieszka Nycz

23 Responses to Uczta gitarowo-duchowa czyli 13 edycja festiwalu „Satyrblues” (fotoreportaż oraz video HD)

  1. siarkoholik Odpowiedz

    16 września 2012 at 16:58

    czy to mozliwe ze na scenie nie pojawil sie prezydent miasta? :|

  2. Forest Odpowiedz

    16 września 2012 at 22:17

    Oł Jesus – pięknie było!

  3. Ewelina Odpowiedz

    17 września 2012 at 08:01

    powiem tak – wszystko mi pasowało z wyjątkiem p. Piaseckiej. Uważam, że jej teksty to porażka! Natomiast Ruciński – mistrz świata! No i ten koleś z Australii – Gigant!!!

  4. hipek Odpowiedz

    17 września 2012 at 09:09

    Claude Hay rules! Gratulacje dla Victora i Ewy. Nigdzie w Polsce nie ma tak wyjątkowej imprezy. Ciekawe jakie miłe muzyczne i plastyczne niespodzianki czekają na nas za rok :) pozdrowienia dla wszystkich Satyrbluesowiczów !

  5. swan Odpowiedz

    17 września 2012 at 10:13

    Muzyka super, wystawa karykaturzystów też ok, ale Kabareciarze – niestety: DNO TOTALNE – i powinno się im te opinie przesłać!. Tak żenujących tekstów naprawdę trudno szukać. Moim zdaniem w chwili, gdy koleś mówił ze sceny, że zarabiają kasę bez względu na to czy rozśmieszą publiczność czy też nie, powinien wstać ktoś z organizatorów i głośno stwierdzić, że kasy nie dostaną! Dowcipy o wampirach zasysających krew z miesiączki czy też wywody nt. onanizmu, albo też stwierdzenie Abelarda Gizy, że zostałby gwiazdą TVN, nawet gdyby z tyłu był dymany przez Waltera, a sam komuć tam obciągał, byleby tylko wystapić w meczu przeciw politykom – to niestety smutny przykład,że niektorym tytułowy “Brak cenzury” pustoszy mózgowie! Naprawdę do mądrości prawdziwego filozofa Abelarda to autora tej wypowiedzi dzieli otchłań. Będę wdzięczny za przesłanie mi adresu poczty tych pseudo artystów – sam im chętnie wygarnę!

  6. tOm Odpowiedz

    17 września 2012 at 10:15

    W przypadku Satyrbluesa takie słowa jak super organizacja, świetny repertuar czy wyjątkowa impreza itp. to najstandardowszy kanon, a nawet wyświechtany banał :) Satyrblues nadaje nową – dla niektórych nieosiągalną nawet w myślach – jakość festiwalową. Dla Ewy i Wiktora nie istnieją pojęcia NIEMOŻLIWE, NIE DA SIĘ, bez względu na to czy organizują 7, 13 czy 666 edycję, której oczywiście Im życzę :)
    Jeszcze raz wielki szacunek i honor za ściągniecie pod jeden dach moc wspaniałych ludzi i tak róznorodnych artystów. Właśnie ta ich róznorodność sprawia, że mamy później o czym dyskutować i wymieniać poglądy. Bez głupich tekstów K. Piaseckiej, czy dla niektórych za głośnego koncertu M.L. Firkinsa, bądź braku któregoś ze smaków smalcu albo notorycznie ginącej szpatułki do miodu mogłoby być monotonnie i nudno :) A tymczasem było jak zawsze, czyli tak jak być powinno :)

  7. swan Odpowiedz

    17 września 2012 at 10:16

    Muzyka super, wystawa karykaturzystów też ok, ale Kabareciarze – niestety: DNO TOTALNE – i powinno się im te opinie przesłać!. Tak żenujących tekstów naprawdę trudno szukać. Moim zdaniem w chwili, gdy koleś mówił ze sceny, że zarabiają kasę bez względu na to czy rozśmieszą publiczność czy też nie, powinien wstać ktoś z organizatorów i głośno stwierdzić, że kasy nie dostaną! Dowcipy o wampirach zasysających krew z miesiączki czy też wywody nt. onanizmu, albo też stwierdzenie Abelarda Gizy, że zostałby gwiazdą TVN, nawet gdyby z tyłu był dymany przez Waltera, a sam komuś tam obciągał, byleby tylko wystąpić w meczu przeciw politykom – to niestety smutny dowod na to,że niektorym tytułowy “Brak cenzury” pustoszy mózgowie! Naprawdę do mądrości prawdziwego filozofa Abelarda to autora tej wypowiedzi dzieli otchłań! Będę wdzięczny za przesłanie mi adresu poczty tych pseudo artystów – sam im chętnie wygarnę!

  8. Doro Odpowiedz

    17 września 2012 at 10:27

    Festiwal jak zwykle przygotowany w najdrobniejszych szczegółach, uczta dla ucha i oka, dla mnie MR Looper czyli Claude Hay przyćmił wszystkich! Dziś słucham Jego utworów wrzuconych na jego stronce.

    Pozdrawiam wszystkich – szczególnie Organizatorów!
    Dorota

  9. Alicja Maciąg Odpowiedz

    17 września 2012 at 10:45

    Ja odnosze wrazenie ze z roku na rok idziemy w dol z tym festiwalem.
    Claude Hay i Pan Rostecki byli najlepsi z najlepszych i nie wiem dlaczego byli na poczatku. Kabaret to totalne DNO. Panie Wiktorze jak mozna drugi rok z rzedu zaprosic taka artystke kabaretowa jak Pani Piasecka, czym sie Pan sugeruje ? co przemawia za tym aby ona ponownie zagoscila do Tarnobrzega ?, Rok temu tez niczym Wielkim nie zablysnela. Ostatni artysta to jakas kompromitujaca pomylka. Zachowywali sie na scenie jakby byli na probie, Ubrani w jakies Łachmanskie stroje, glosno, i repertuar hm.. Zmeczyc Hey Joe przez 10 minut to kazdy umie.
    Czy tegoroczny Festiwal byl wart 50zl.. Hm.. nie wiem :/ mam bardzo mieszane odczucia :(

  10. Ewelina Odpowiedz

    17 września 2012 at 11:21

    Ludzie to, że opinie są różne jest spoko ale nie wypisujcie głupot o przesadnej cenie za bilet. 50 zeta za 6 godzin muzyki, wystawę, jedzenie, katalog to dużo?! A tak dla porównania ile kosztuje placek udający pizzę w tarnobrzeskiej knajpie? Za chwilę będziecie mieli Neonówkę w TDK za 60 zł w 45 minutowym secie więc będzie można na świeżo porównać obie oferty. Przypominam, że jako pierwsza napisałam tu na forum, że Piasecka była słabiutka i zdania nie zmienię ale do reszty nie mam zastrzeżeń. Po prostu było różnorodnie.
    Może sami Organizatorzy zechcą się wypowiedzieć.

  11. Marek Odpowiedz

    17 września 2012 at 11:50

    Zgadzam się z Eweliną w całej rozciągłości! Moim zdaniem uczta muzyczna na takim poziomie zasługuje na każdą wydaną złotówkę (relatywnie niewielkiej kwoty)! Że nie wspomnę o dodatkowych atrakcjach proponowanych przez organizatorów! To rzadkość! a może nawet chlubny wyjątek! Muzycznie – powalająco!!!
    Dziękuję Organizatorom.
    Ukłony

  12. tOm Odpowiedz

    17 września 2012 at 12:19

    Pani Ewelino,

    Satyrblues jest festiwalem, który nie dzieli artystów na gwiazdy mniejsze lub większe, dlatego kolejność jest taka jaka jest :) Zresztą całość jest przygotowana w taki sposób, że w każdej chwili można zrezygnować z danej części, a i tak atrakcji pozascenicznych jest tyle, że nudzić się nie będzie. Istotnie – koncert M.L. Firkinsa był głośny, ale nie ujmuje to w żaden sposób klasie artystów i nazwanie ich “kompromitującą pomyłką” jest dalece niesprawiedliwe, ponieważ ani się nikt nie skompromitował, ani też nie pomylił, ani też łachów na sobie nie miał. Owszem Panowie nie wystapili w garniturach, bo to nie ta stylistyka, ale byli ubrani jak najbardziej schludnie i stosownie do wydarzenia. Zapewniam też Panią, że może nie każdy ale napewno wielu chciałoby tak potrafić “zmęczyć” “Hey Joe” przez 10 minut :) )
    Co do ceny biletu to chyba żyjemy w innej rzeczywistości, ale jesli ma Pani wątpliwości czy nie wydała Pani za dużo na tegoroczny Satyrblues, to uspokoję Panią, że napewno nie. A powiem Pani nawet więcej – w kategorii stricte konsumenckiej – bo tak Pani to widać ocenia – zrobiła Pani złoty interes, bo każda część programu w polskich warunkach koncertowych jest warta o wiele więcej niż 50 zł, więc jeśli była Pani na wystepie REsteckiego, Claude’a Hay, a nawet wytrzymala Pani kabaret i być może część ostatniego koncertu, to jest Pani do przodu jakieś kilkaset złotych :) Nie licząc już poczęstunku i katalogu wartości min. 30 zł. Więc jakby nie liczyć 13 nie był dla Pani chyba pechowy ;)

    Pozdrawiam serdecznie

  13. tOm Odpowiedz

    17 września 2012 at 12:20

    ps. małe sprostowanie do powyższego komentarza. Oczywiście miało być PANI ALICJO, za co najmocniej przepraszam obie Panie ;)

  14. Tomek Odpowiedz

    17 września 2012 at 12:24

    Muzycznie jak zawsze – ekstraklasa. Ludzie czepiają się kabaretu i mi też wydaje się, że kabareciarze nie dali rady. A może publika była sztywna i drętwa, która na wysublimowanym humorze się nie zna? Same smutasy… :)

  15. Restecki Odpowiedz

    17 września 2012 at 21:56

    Witam dziekuję za możliwość zagrania na takiej wspaniałej imprezie i gratuluję organizatorom.Pozdrawiam Wszystkich którzy byli to jedynie świadczy o ich braku ignorancji do kultury jeszcze raz Dzięki.

  16. Ewelina Odpowiedz

    18 września 2012 at 08:46

    RESTEK to mistrzowska klasa!
    Panie Piotrze nabyłam Pana płytę ale bez autografu. Gdzie Pan zniknął ?!? Czekałam, czekałam i się nie doczekałam. Najpóźniej na Satyrblues 2013 muszę zdobyć Pana podpis. Niech Pan obieca, że przyjedzie do Tarnobrzega ponownie. Dziękuję Panu za inspirujący koncert!

  17. Michał Odpowiedz

    18 września 2012 at 13:25

    Szanowni Państwo, po pierwsze, chciałem bardzo podziękować Vicowi i jego ekipie za zaproszenie nas na Satyrblues’a. Impreza pierwszej klasy, jeśli idzie o organizację i nie do ogarnięcia przez mniej niż 10 osób. Każdy, kto narzeka na cenę i skład powinien się lekko zastanowić, ile kosztuje taka produkcja. Ja wiem i zapewniam, że te 50 zł nie pokrywają nawet połowy kosztów takiej imprezy. Oczywiście wiem też, że Dni Wąchocka są za darmo, ale nie jest to powód, dla którego tak kompleksowo robiona impreza jak SB powinna być gratis.
    Ponieważ nie widziałem innych występów, z braku czasu, nie będę się do nich odnosił. Napiszę jedynie o naszej pracy, czyli o Michael Lee Firkins’ie. Otóż poprawię tych, tórzy twierdzą, że była to próba, że zmęczyli Hey Joe 10-minutowym graniem i że grali w łachmanach. Po pierwsze, nie była to próba, bo takąż odbyliśmy w TDK dzień wcześniej. Trwała 4,5h. Jeśli więc improwizacja jest odbierana jak próba, to nie daj Boże wpuścić na scenę jazzmanów… Panowie grali w tym składzie pierwszy raz i pierwszy koncert z 11 zaplanowanych w Europie. To fakt. Jednakowoż zanim coś skrytykuję staram się nie wygłupić i czytam o artyście. Dla tych, którzy nie czytają napiszę krótko:
    Michael Lee Firkins jest na scenie 25 lat, wydał 8 albumów, w tym dla tak sławnych wytwórni jak Shrapnel Records, czy Magna Carta (za chwilę wychodzi najnowszy). Grał na scenie np. z Ronnie Montrose,a za chwilę z Lynyrd Skinyrd.
    Atma Anur, bębniarz z dorobkiem prawie 180 płyt. Nagrywa od połowy lat 80-tych. Można go usłyszeć na płytach takich specjalistów od zamiatania jak Greg Howe, Richie Kotzen, Tony MacAlpine, czy zespół Cacophony (m.in. Marty Friedman i Jason Becker). Jest wszechstronnym artystą, nie tylko metalowym, ale fusion, jazz, blues, rock. Sama ilość nagranych płyt winna starczyć za komentarz.
    Barend Courbois, basista z podobnym stażem, jak pozostali Panowie. Znany m.in. z niemieckiej metalowej supergrupy Blind Guardian.
    Pojawienie się ich na SB nie było przypadkiem. Jesteśmy z Viciem w bardzo dobrym kontakcie, bywa na moich koncertach i nadaje na tych samych falach. Nie sposób oczywiście zaspokoić gusta wszystkich, albo spowodować, przy określonym budżecie, że przyjedzie na SB Joe Bonamasa, ale proszę się powtórnie zastanowić, zanim się cokolwiek krytycznego napisze. Krytyka winna być uzasadniona, inaczej krytyką per se nie jest.
    Jeszcze jedno, kolejność występów na tego typu imprezach nigdy nie jest efektem widzi mi się. Najczęściej liczy się ilość sprzedanych płyt. Nie mam wątpliwości, że kolejność była odpowiednia.
    No i na sam koniec cena. Jeśli ktoś ma wątplwości, czy 6 godzin imprezy z muzykami z Polski, Australii i USA to za drogo, zapraszam na występ The Aristocrats w Poznaniu, cena 85zł i jeszcze nikt nie zaprotestował. 1/4 puli, jaką możemy sprzedać już się rozeszła, na dwa miesiące przed koncertem. I jeszcze nikt nie zapytał, dlaczego tak dorogo… Posiłku dla widzów nie przewidziano, wystawy także nie. Miejsca stojące.

    Pozdrawiam

    Michał Kubicki

    P.S.
    mam nadzieję, że się zobaczymy za rok. :-)

  18. B.S. Odpowiedz

    19 września 2012 at 05:00

    XIII edycja SB przywitała nas ciekawą aranżacją holu, otóż pomysł z wykorzystaniem multimediów okazał się strzałem w dziesiątkę. Ciekawe i jak zwykle przygotowane z najwyższą dbałością wystawy dopełniły całości. Również niekonwencjonalny jest pomysł ekspozycji wyrobów artystycznych oraz chłopskie jadło. Cloude Hay zafascynował i porwał nas osobowością, osobistym urokiem oraz olbrzymim talentem. Słuchając jak „tworzy” muzykę zostaliśmy przeniesieni w transowy świat wspaniałych bluesowych dźwięków. Zakupione na festiwalu płyty słuchamy z równie wielkim zachwytem w domowym zaciszu. Co do koncertu Michaela Lee Firkinsa, mieliśmy niepowtarzalną możliwość zobaczenia tego wybitnego muzyka na Podkarpaciu (a nie jest to łatwe). Nie lada gratką okazał się bębniarz Atma Anur. Aż ciarki chodzą po plecach na wspomnienie błyskawicznie zmienianych rytmów, tworząc znakomity puls i pełnie brzmienie. Tego typu perełki niestety nie często goszczą w naszych stronach.
    Całość oceniamy bardzo wysoko, była to chyba najlepsza edycja. Poprzeczka rośnie i za to wielki ukłon w stronę organizatorów.
    Dziękujemy za mile spędzony czas i prosimy o więcej.
    Z pozdrowieniami
    Basia, Artur & Family

  19. Basia Odpowiedz

    19 września 2012 at 07:04

    Od soboty w moim ciele słychać cudowne brzmienie bluesa !
    Uczta dla ciała i ducha w 100%
    Gratuluję i Dziękuję !!!

  20. fatamorgana Odpowiedz

    19 września 2012 at 07:12

    po raz pierwszy miałem okazję uczestniczyć na festiwalu Satyrblues w znaczeniu dosłownym i w przenośni.Może nie mam talentu piśmiennego ale pokrótce(czy aby dobrze jest to napisane) chciałbym opisać moje wrażenia.Zacznę od ceny biletów (choć sam nie płaciłem-miałem zaproszenie)- wydaję mi się naprawdę bardzo umiarkowana-dostajemy na wejściu katalog,rzecz naprawdę niespotykana ostatnio dosyć często,wiadomo wszyscy tną koszty i wszystko jest teraz przesyłane drogą elektroniczną a jednak papier ma jeszcze tą wartość ,że autografy na stronicach wydrukowanego katalogu jakoś jeszcze wyglądają i mają wartość,no bo jak umieścić podpisy artystów na mp3 (a zebrałem prawie wszystkich).Druga sprawa dotycząca artystów – wszelakich -byli dostępni dla każdego-bezcennne przez 3 n bo inaczej to chyba zastrzeżone ).
    Kabaret – no chyba było coś śmiesznego,czasem przekraczającego granice – ale chyba abelard powiedział coś naprawdę prawdziwego-Papież też jest człowiekiem i może puścić……
    Co do muzyki to dla mnie claude hay znokautował pozostałych muzyków – poza Piotrem Resteckim,który godnie reprezentował polskich muzyków ,utwór grany na bis REWELKA no i karykatyura wykonana na pudle przez Łabędzkiego – mistrzostwo świata :) )))
    Szkoda tylko ,że płyt C.H. szybko zabrakło bo tę ,którą kupiłem na koncercie w Nowej Dębie znam już na pamięć.
    Podsumowując moje wywody to wielki szacunek dla Victora i Ewy za organizację imprezy , która chociażby w minimalnym aczkolwiek mam nadzieję ,że jednak w maksymalnym stopniu pokazuje ,że nawet w takiej dziurze zabitej DECHAMI (wg Jacka Kawy – jednego z rysowników SATYRBLUESOWYCH) można zorganizować coś co jest ewenementem na skalę Polski.

    Ps. straciłem 12 lat ze swojego życia nie będąc świadkiem tak wspaniałych doznań oczno-usznych

  21. Kix Odpowiedz

    19 września 2012 at 14:00

    A ja odpowiem bardziej dosadnie wszystkim maruderom niż uczynił to mój poprzednik zwłaszcza tym co nie byli a jednak wiedzą lepiej.
    Wasze pitolenie jest tak samo prawdziwe jak dymanie panienki z gazety!
    To tyle w temacie.

  22. Ag. Odpowiedz

    22 września 2012 at 09:00

    Pani Alicjo Szanowna,
    Proszę się nie kompromitować z tym “wydatkiem” 50 zł., lepiej za taką cenę pójść na koncert satyrbluesowy niż spożytkować ją np. na wizytę “kolędową”.Cena ta sama, ą Ofiara i Wrażenie nieporównywalne!

  23. marian Odpowiedz

    22 września 2012 at 09:12

    Ludzie, po co takie halo, niech ta niezadowolona, co za własne 50. zł. ma taki problem, na drugi raz nie idzie. Panie Organizatorze Victorze, trzeba chyba oddać te 50 zł., bez nich Satyrblues nie zginie, a ten bilet na drugi raz kupi ktoś, kto się zna i nie pożałuje TAKIEEEJ sumy.
    Zdrowia życzę!
    Marian

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>