Widgetized Section

Go to Admin » Appearance » Widgets » and move Gabfire Widget: Social into that MastheadOverlay zone

Wygrana Jeziora Tarnobrzeg ze Startem Gdynia. Trener Szczubiał: Nie będę komentował stylu gry (fotoreportaż oraz video HD)

Grudzień 9, 2012 10:34 AM

Drużyna Jeziora Tarnobrzeg po ośmiu porażkach z rzędu w końcu wygrała mecz ligowy. Po słabym meczu podopieczni trenera Szczubiała pokonali na własnym parkiecie Start Gdynia 66:58. Najwięcej punktów dla Jeziora rzucił Jakub Dłoniak – 26, dla Startu zaś Robert Rothbart -15.

Pierwsza kwarta meczu była wyrównana, dopiero w końcówce goście dzięki rzutom Rothbarta za dwa i Kucharka za trzy wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (17:12). W ostatnich sekundach, dzięki celnej dwójce Doaksa tarnobrzeżanie zmniejszyli przewagę Startu do 3 oczek.
W drugiej kwarcie przy stanie 21:15 dla Startu Jeziorowcy w przeciągu 5 minut rzucili 10 punktów z rzędu obejmując prowadzenie 25:21. W odpowiedzi gdynianie trafili 8 oczek, wychodząc na prowadzenie 29:25, którego nie oddali już do końca kwarty (33:31).
Po przerwie wyrównana gra toczyła się do stanu 37:38, kiedy to po trafieniach m.in. Kowalczyka i Rothbarta goście wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie 45:37. W odpowiedzi celną trójką popisał się Dłoniak, dwójkę dołożył Doaks, zmniejszając stratę Jeziorowców do trzech punktów 42:45. Do końca kwarty, w przeciągu czterech minut gdynianie dopisali do swojego konta jeszcze 4 punkty, gracze Jeziora zaś tylko jeden, przegrywając przed ostatnią kwartą 43:49.
Pierwsze punkty w ostatniej odsłonie meczu zdobyli koszykarze Startu powiększając swoje prowadzenie do ośmiu oczek. Przy stanie 43:51 dla zespołu gości, Jeziorowcy rozpoczęli udany pościg za rywalem, wychodząc na prowadzenie 52:51 na niecałe 5 minut przed końcem. Start zdołał jeszcze wyrównać po wolnym Rothbarta, ale później na boisku rządzili już tylko gospodarze, głównie dzięki dobrze wykonywanym rzutom wolnym w końcówce meczu.

Kolejnym rywalem Jeziora Tarnobrzeg będzie AZS Koszalin. Mecz rozegrany zostanie w sobotę 15 grudnia w Tarnobrzegu, początek godz. 18. Dzień później Jeziorowcy rozegrają z drużyną z Koszalina mecz pucharowy, który rozpocznie się również o 18.

Jezioro Tarnobrzeg – Start Gdynia 66:58 (14:17, 17:16, 12:16, 23:9)

Jezioro: Dłoniak 26 (4×3), Doaks 13, Long 10, Alexander 7, Wall 6, Tiller 3 (1×3), Przybyszewski 1, Patoka 0
Start: Rothbart 15, Kucharek 11 (2×3), Wojdyła 10, Śnieg 9, Andrzejewski 4, Jankowski 3, Pełka 2, Kowalczyk 2, Mokros 2, Malczyk 0, Mordzak 0

video: Agnieszka Nycz


foto: Piotr Morawski

KLASYFIKACJA ZA TBL

4 Responses to Wygrana Jeziora Tarnobrzeg ze Startem Gdynia. Trener Szczubiał: Nie będę komentował stylu gry (fotoreportaż oraz video HD)

  1. jezioran Odpowiedz

    9 grudnia 2012 at 11:25

    Ten Przybyszewski musi się ogarnąć bo stać w miejscu i podnosić ręce to każdy potrafi. Jednak to za mało na jakby nie patrzeć ekstraklasę. Wygrana zawsze cieszy, styl nie. Trudno to było nazwać koszykówką. Dwa najsłabsze zespoły zaserwowały najgorsze widowisko jakie widziałem od kilku sezonów.

  2. mar Odpowiedz

    9 grudnia 2012 at 11:47

    Wszystko ch….j !!!!

    Jaka jest Tauron Basket Liga?

    Dołączona grafikaW najbliższą sobotę rozpoczyna rozgrywki koszykarska Tauron Basket Liga. Liga jest jaka jest, ale jest – taką tezę można postawić przed rozpoczęciem rozgrywek.
    Polska Liga Koszykówki z roku na rok jest coraz słabsza, świadczy o tym choćby spadek o 2 pozycje w rankingu lig w Europie. Obecnie PLK znajduje się na 14 miejscu. Coraz mniej patrząc na składy drużyn trafia uznanych w Europie zawodników, których jeszcze niedawno w lidze nie brakowało.
    Obecnie z PLK nikt nie spada, bo gra ten kto ma wymagany budżet, bez problemu można wykupić „dziką kartę”, ceny coraz bardziej zachęcają do zakupu. W tym roku koszt „dzikiej karty”, czyli możliwości wykupienia miejsca w lidze, bez bezpośrednio awansu do PLK wyniósł jedynie około 100 tysięcy złotych dla Rosy Radom.
    PLK wymaga jednak gwarancji budżetowej na sezon w wysokości 2 milionów złotych, jeśli tej gwarancji nie ma to nawet pomimo wywalczenia awansu z 1 ligi niestety gry w niej możliwości nie ma. Duch sportu nie ma tutaj nic do rzeczy, liczą się przede wszystkim pieniądze i nie ma możliwości by grać na przykład za 500 tysięcy złotych, jeśli jakaś drużyna stwierdziłaby, że ją na więcej nie stać. Prawo gry zdobyte w ubiegłym sezonie nie istnieje. Wszystko trzeba oczywiście przygotowywać w sztywnych ramach czasowych, ponieważ jakiekolwiek nie zmieszczenie się w kalendarzu licencyjnym PLK eliminuje drużynę z ligi, nie dając możliwości występów w niższej klasie rozgrywkowej, choćby w I lidze. Przekonała się boleśnie o tym w tamtym roku Polonia Warszawa.
    W ubiegłym sezonie w PLK występowało 14 drużyn, teraz będzie 12, nie zobaczymy już na parkietach: AZS Politechniki Warszawskiej, ŁKS Łódź, Basketu Poznań i Śląska Wrocław. W tamtym roku z ligi usunięto Polonię, dwa lata temu przestały w niej występować Stal Stalowa Wola i Znicz Jarosław, a jeszcze sezon wcześniej Stal Ostrów Wielkopolski i Basket Kwidzyn. Patrząc we wcześniejsze lata tych klubów jest jeszcze więcej, ale przecież PLK bardziej interesuje żeby liga po prostu była, niż takie aspekty, jak to: kto ma w niej grać, ile ma być drużyn i zachowanie ciągłości ich gry. Dominuje tutaj filozofia: dobrze jeśli jest parzyście, ale nic nie szkodzi jeśli nie będzie. Chociaż nie jest tak, że PLK nie interesują żadne kluby, w ubiegłym roku przecież z gry w rundzie zasadniczej wyłączony został Asseco Prokom Gdynia, który w lidze zaczął grać od Play-Off, ale przecież prezes ligi Jacek Jakubowski sam w Prokomie pracował, więc jakby mógł nie pamiętać o Asseco.
    Wszystko pokrywa się skrzętnie z wizją centralizacji ligi, czyli nie odłączania poszczególnych podmiotów sportowych, a ponownego połączenia PLK z PZKOSZ, do którego prezesi Jakubowski i Bachański chcą doprowadzić. Liga drugi rok z rzędu ma formułę kontraktowej, działa na zasadzie „polskiego NBA”, z którego nikt nie spada, bo i po co ma ktoś z niej spadać? Jeśli będzie potrzeba PLK sama wycofa kogo trzeba przed następnym sezonem, żeby uniknąć niepotrzebnych komplikacji, w końcu doświadczenie w tej materii liga ma bardzo duże.
    Pomysłów na reformy PLK nie brakuje, niemniej jednak tych mądrych jest jak na lekarstwo. Spada zainteresowanie zarówno koszykówką jak i ligą. Jeszcze niedawno zarządzający koszykówką w Polsce starali się za wszelką cenę przyciągnąć duże miasta do ligi, widząc w tym niekwestionowany sukces. Koncepcja ta runęła kompletnie. Na nikim w PLK nie robiło wrażenia jak padają kluby w Świeciu, Kwidzynie czy Jarosławiu. Mówiono, że tylko duże miasta mogą przyciągnąć kibiców. Bzdura- jak się okazało choćby w Poznaniu czy w Łodzi dużego zapotrzebowania na koszykówkę nie ma, więc tłumów kibiców na meczach również nie było. Nawet kilkukrotna zmiana opakowania nie zmieni smaku produktu w środku, o czym PLK zdaje się nie pamiętać, a produkt czyli koszykówka jest z roku na rok coraz bardziej zepsuty. Kilka lat temu nie do pomyślenia było, że klub chcący transmisji meczu swojej drużyny w telewizji musiał za to zapłacić nadawcy, transmitującemu mecz, a taka sytuacja jest teraz. Żadnych zmian niestety póki co nie widać.

  3. spoko Odpowiedz

    9 grudnia 2012 at 13:43

    fajnie nie jest, ale póki tak właśnie jest, trzeba szukać bogatych sponsorów, żeby móc kupić dobrych zawodników – c’est la vie

    • Szpak Odpowiedz

      9 grudnia 2012 at 16:44

      No tak,ale skoro Mastalerz czerpie wielką radość z bycia głównym sponsorem i blokuje innych,dalej tak będzie.Tego akurat nie przeskoczysz.Będąc na meczu zobaczysz z jakim podnieceniem wsłuchuje się w słowa spikera czytające jego nazwisko jako sponsora koszykarzy.To dlatego nie pozwala nikomu sponsorować sportu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>