Widgetized Section

Go to Admin » Appearance » Widgets » and move Gabfire Widget: Social into that MastheadOverlay zone

Derby Podkarpacia dla gości z Rzeszowa. Szczęśliwa wygrana Stali w Tarnobrzegu (fotoreportaż oraz video HD)

Kwiecień 28, 2013 9:41 AM

 

W sobotnim meczu II ligi piłkarskiej Siarka Tarnobrzeg przegrała na własnym boisku z rzeszowską Stalą 0:1, nie wykorzystując okazji na zbliżenie się do zespołów z bezpiecznej strefy w tabeli.

Po dobrych ostatnich występach tarnobrzeskiego zespołu ( 3 wygrane w 4 ostatnich meczach) kibice, którzy dość licznie stawili się w sobotnie popołudnie na Stadionie Miejskim liczyli na skuteczną grę swojego zespołu i przede wszystkim na kolejną wygraną.

Mecz rozpoczął się dobrą akcją Siarki. Już w 3 minucie zawodów Jarosław Piątkowski przeprowadził kapitalny rajd z piłką przez połowę boiska, niestety wykończenie jego akcji przez Jana Kowalskiego nie było już tak efektowne. W odpowiedzi 4 minuty później po drugiej stronie boiska dobra akcja Stali. Mocno uderza Daniej Koczon, piłkę łapie Kamil Beszczyński a już po chwili Marcin Grunt blokuje groźne uderzenie Andrei Prokicia.

W 10 minucie meczu Konrad Maca bezpardonowo fauluje w ataku Bartosza Sułkowskiego. Chwilę później ładną akcję na skrzydle inicjuje Jan Kowalski, jednak jego dośrodkowanie w pole karne kończy się bardzo nieudanym strzałem nad bramką w wykonaniu Jarosława Piątkowskiego. W 15 minucie zawodów Alancewicz próbuje sprytnie dograć do Prokicia, jednak minimalnie za mocno i Beszczyński uprzedza napastnika gości. Chwilę później znów groźnie pod tarnobrzeską bramką. Tym razem strzał Daniela Koczona blokują obrońcy Siarki.

Następnie mają miejsce dwa kornery,jednak zarówno pod bramką Siarki (strzał Koczona) jak również chwilę później Stali (próba Marcina Grunta) ewidentnie brakuje skutecznego wykończenia. W tym okresie gry generalnie trwa wymiana ciosów, ale należy przyznać, że akcje Stali były rozgrywane z większą dojrzałością piłkarską i zdecydowanie groźniejsze. Obrona tarnobrzeżan o mało nie dała się zaskoczyć w 28 minucie gdy po akcji Damiana Jędryasa, goście wywalczyli rzut rożny. Dogrywana przez Koczona piłka trafiła do Piotra Dudy i tylko rykoszet po jego strzale głową sprawił, że piłka zatrzymała się na siatce tuż nad poprzeczką a nie w bramce tarnobrzeżan.

Widząc pewną niemoc kolegów w rozgrywaniu akcji ofensywnych coraz częściej przedostawać się pod pole karne gości próbował indywidualnymi akcjami Jarosław Piątkowski. Kapitanowi Siarki brakowało jednak szczęścia i często jego akcje kończyły się stratą piłki. W 34 minucie meczu tarnobrzeżanie mogli jednak wyjść na prowadzenie, jednak Konrad Stępień zaprzepaścił okazję strzelając mocno nad bramką Wietechy. Wydaje się, że gdyby jednak próbował szczęścia uderzając po długim rogu zagrożenie byłoby o wiele większe. Ale to rzeszowianie mieli piłkę meczową na koniec pierwszej połowy spotkania. W jej ostatniej akcji, po faulu Bartosza Sulkowskiego Stal egzekwowała rzut wolny. Kapitalnie w pole karne dośrodkował Andreja Prokić a znajdujący się 3 metry od bramki tarnobrzeżan Paweł Alancewicz przestrzelił głową w idealnej sytuacji. Ten ostatni długo jeszcze chwilę później schodząc do szatni na przerwę nie mógł uwierzyć, że nie wykorzystał tak dogodnej sytuacji. Była by to bramka do szatni zdobyta dla Stali i tarnobrzeżanie mogli mówić o naprawdę dużym szczęściu, że na druga połowę wychodzili bez konieczności odrabiania strat.

PO PRZERWIE

Druga odsłona meczu ku zaskoczeniu tarnobrzeskiej publiczności rozpoczęła się od wyraźnej przewagi Stali, która jakby wyczuła słabszą dyspozycję miejscowych i najwyraźniej starała się zgarnąć całą pulę w tym meczu. Już w 46 minucie bardzo aktywny Andreja Prokić sprawdził czujność bramkarza Siarki naprawdę nieprzyjemnym strzałem. Chwilę później Daniel Koczon trafia w boczną siatkę po dobrym podaniu od Arkadiusza Drożdżala. Wydaje się jednak, że w tej sytuacji błąd popełnił arbiter puszczając ewidentnego spalonego przy tym zagraniu rzeszowian.

W kolejnych minutach meczu trwa coraz większy napór gości, ale gospodarze starają się umiejętnie kontrować i przesuwać grę na połowę Stali. W 55 minucie meczu brakło wykończenia po dośrodkowaniu Kowalskiego i rzeszowscy obrońcy “na raty” wybijają piłkę. Cały czas na boisku trwa wymiana ciosów, jednak obydwa zespoły mają tego dnia spore problemy z wykończeniem nawet najlepiej zapowiadających się akcji. Brakuje ewidentnie spokoju i “ostatniego podania”.

Po kilku dobrych akcji gości z Rzeszowa w 64 minucie meczu ma miejsce znów okazja dla Siarki. Tomasz Wolan po podaniu Konrada Stępnia strzela jednak za lekko w stronę bramki Stali i Wietecha bez problemu łapie piłkę.

Prawdziwym bohaterem swojego zespołu popularny “Balon” stał się jednak 5 minut później. Wtedy to dobrą indywidualną akcją popisał się Jan Kowalski, który szarżując z piłką w polu karnym gości został brutalnie sfaulowany przez Kamila Drożdżala i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr boiska. Na tarnobrzeskim stadionie zapanowała euforia, bo do tego momentu meczu gospodarzom szło naprawdę jak po grudzie, a piłkarze ze stolicy Podkarpacia okazali się co najmniej bardzo solidnym przeciwnikiem, pomimo niskiej pozycji w ligowej tabeli. Na tej krótkotrwałej radości tarnobrzeskich kibiców niestety się skończyło ponieważ bramkarz gości Tomasz Wietecha idealnie wyczuł intencje najlepszego strzelca tarnobrzeżan Jarosława Piątkowskiego i rzucił się w prawy róg swojej bramki – dokładnie tam gdzie uderzył zawodnik Siarki i kapitalnie sparował piłkę na rzut rożny.

Kibice miejscowych jeszcze nie otrząsnęli się po tej niewykorzystanej okazji ich zespołu a już musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Wyraźnie podbudowali korzystnym dla siebie obrotem sprawy przy omawianym rzucie karnym rzeszowianie chyba jeszcze mocniej uwierzyli, że w Tarnobrzegu nie spotka ich żadna krzywda i z jeszcze większym przekonaniem zaatakowali bramkę miejscowych. Efekt ich starań nastąpił nadspodziewanie szybko. W 73 minucie meczu ładną akcję gości niesygnalizowanym strzałem zakończył Paweł Alancewicz. Jego strzał odbił się jednak od słupka bramki gospodarzy a Ernest Szela najszybciej dobiegł do piłki i z bardzo ostrego kąta oddał strzał, który ku rozpaczy miejscowych odbijając się jeszcze od poprzeczki trafił do siatki. Pytaniem bez odpowiedzi pozostanie postawa tarnobrzeskich obrońców, którzy w zasadzie jedynie asystowali przy dobitce Alancewicza. Wyglądało to tak jakby zatrzymali się w akcji sprzed kilku minut i wciąż nie mogli otrząsnąć po niewykorzystanym rzucie karnym.

Stal Rzeszów natomiast od tego momentu umiejętnie kontrolowała wydarzenia na boisku i była w 83 minucie bliska zdobycia drugiego gola. Michał Górecki idealnie obsłużył podaniem Andreję Prokicia, jednak zamykający akcję Serb stojąc kilka metrów od bramki Siarki pośliznął się i wywrócił na piłce a obrona Siarki szybko mu ją wybiła.

Gospodarze próbowali jeszcze ambitnie doprowadzić do wyrównania w tym pojedynku jednak rzeszowianie nie pozwolili sobie wyrwać zwycięstwa i dowieźli korzystny dla siebie rezultat do ostatniego gwizdka arbitra.

Siarka Tarnobrzeg zagrała słabszy mecz, ale też nie miała w nim szczęścia. Potrzebująca punktów jak ryba wody drużyna, mogła schodzić do szatni po meczu w zupełnie innym nastroju. Jednak niewykorzystany rzut karny i chwilę potem strata gola spowodowały, że po chwilowym optymizmie i spokoju znów mocniej zbierają się czarne chmury nad drużyną i cel jakim jest uniknięcie degradacji znów oddalił się na niebezpieczną odległość. W dzisiejszych zawodach było kilka niepokojących momentów, mianowicie okresy bezradności w grze i wyczekiwanie na jakiś “samoistny cud” co było przecież tak bardzo charakterystyczne dla postawy zespołu w rundzie jesiennej. Mecz ze Stalą, jak również stracone 3 punkty, które pojechały do Rzeszowa to już historia.

Po trzech z rzędu wygranych, przyszły dwie kolejne porażki. Przed Siarką teraz dwa bardzo trudne mecze. Najpierw wyjazdowa potyczka w Elblągu z solidną Olimpią, później ciężki bój w Tarnobrzegu z wiceliderem tabeli Puszczą Niepołomice. Po rozegraniu tych meczy będziemy wiedzieć więcej. Mianowicie czy uda się znów zapoczątkować dobrą passę, która umocni nadzieję w zespole, czy też wrócimy do punktu wyjścia czyli sytuacji z początku tej rundy, gdy szanse na utrzymanie były jedynie iluzoryczne.

W następnej kolejce Siarka zmierzy się na wyjeździe z piątą w tabeli Olimpią Elbląg. W rundzie jesiennej spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Bramkę dla Siarki strzelił wtedy w 82 minucie Daniel Beszczyński. Mecz rozegrany zostanie w sobotę 4 maja.

relacja tekstowa: Sylwester Szczepocki

Siarka Tarnobrzeg – Stal Rzeszów 0:1 (0:0)

SIARKA: K. Beszczyński – Ciesielski, Grunt, Korona, Sulkowski, Piątkowski, Kowalski, Michalski (80′ Madeja), Stępień, Wolan, Truszkowski (66′ Gębalski)

STAL: Wietecha – Nakrosius, Duda, Baran (46′ Margol), Drożdżal, Prokić, Jędryas, Alancewicz, Szela (80′ Jakubowski), Maca (60′ Michał Górecki), Koczon

Żółte kartki:
Siarka: Kowalski, Korona
Stal: Nakrosius, Koczon, Wietecha, Jędryas

Wyniki pozostałych spotkań 26 kolejki II ligi wschodniej: Unia Tarnów – Wisła Puławy 0:1, Garbarnia Kraków – Pelikan Łowicz 1:1, Resovia – Olimpia Elbląg 0:0, Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Motor Lublin 1:0, Pogoń Siedlce – Stal Stalowa Wola 1:0, Znicz Pruszków – Concordia Elbląg 5:0, Wisła Płock – Puszcza Niepołomice 1:1, Wigry Suwałki – Radomiak Radom 2:0

foto: Arkadiusz Jeż

KLASYFIKACJA ZA 90MINUT.PL

16 Responses to Derby Podkarpacia dla gości z Rzeszowa. Szczęśliwa wygrana Stali w Tarnobrzegu (fotoreportaż oraz video HD)

  1. lukatoni Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 10:02

    dlaczego nie ma zdjec?????????

  2. lol Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 10:16

    Hahaha co za szmatławce ale nie ma co w sumie barca i real też ostatnio przegrali hehe

    • lol Odpowiedz

      28 kwietnia 2013 at 10:21

      Tylko ze oni po 4:0 i 4:1. A my tylko 1:0 to jest niezle hehe

  3. Fix Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 10:35

    a miało być tak pięknie… rozumiem, że taki jest sport ale to był mecz o 6 punktów!!!

  4. lukatoni Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 11:34

    szmatlawiec to jestes ty lapsie….BO SIARKOWCEM SIE JEST NIE BYW…GDZIE TE ZDJECIA? POZDRO Z LONDYNU

  5. qwertas Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 13:22

    Piatkowski… Koncz wasc wstydu oszczedz… Piekna pierwsza polowa wykonana przez Was a potem? Tragedia, do tego niewykorzystany karny… 3 liga czeka…

  6. fifi Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 14:45

    Trzecia liga też jest fajowa.Tam nasze miejsce.No i wszędzie blisko.Będziemy mieć najładniejszy i najdroższy stadion w III lidze.Wow

    • eubfgurefgb Odpowiedz

      28 kwietnia 2013 at 14:52

      najdroższy stadion to moze i tak, ale napewno nie najladniejszy, k**wa daj spokoj jak wygląda ta druga trybuna. nie dalo rady zrobic 2 mniejszych…

    • zTBG Odpowiedz

      28 kwietnia 2013 at 15:02

      Tak masz racje 3 liga podkarpacko-buraczana jest bardzo fajna

  7. Tarnobrzeżanin Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 15:49

    Na miejsce w tabeli ma kilka czynników: drużyna, trener, zarząd, kasa…

  8. Zenon Odpowiedz

    28 kwietnia 2013 at 17:49

    Wypowiedź kapitana – Ciężko powiedzieć czego brakło. Piątkowski próbuje robić z ludzi debili czy sam nim jest? Brakło przede wszystkim skutecznie egzekwowanego rzutu karnego, bo jak się nie strzela z 11 metrów z wapna to ciężko myśleć o wygranej. Sytuacja od razu się zemściła, Stal wykorzystała swoją okazję i wygrała. Jak dla mnie ktoś inny powinien strzelać ten rzut karny. Piątkowskiemu w ostatnim czasie dużo wpadało. Przegraliśmy mecz o tzw. sześć punktów, a jeszcze tydzień temu ograliśmy Wisłę Puławy i walczyliśmy dzielnie w Łowiczu. Wielka szkoda straconej szansy, bo chcąc się utrzymać musimy szukać przede wszystkim punktów u siebie. Szkoda tym bardziej, bo nie po to się wygrywa w Krakowie czy Elblągu aby polec u siebie z kolejnym rywalem, który walczy o utrzymanie. Z nieba do piekła… Sam mecz był bardzo marnym widowiskiem stojącym na bardzo słabym poziomie. Taka typowa kopanina. Teraz dwa arty trudne mecze, gdzie każdy punkt będzie sporym sukcesem.

  9. Ania Odpowiedz

    29 kwietnia 2013 at 18:43

    wypowiedz trenera “to nie było porywające widowisko, tylko mecz walki”. :)
    a kiedyś to było porywające widowisko . bez żartów…
    mecz walki , myhy.. pewnie jeszcze takiej walki jak na stadionach angielskich…
    bardziej to przypominało bieganie za motylami na łące niż mecz walki..

    a co do pytania skierowanego do Piątkowskiego “Czego brakło w tym meczu ??” odpowiedz jest prosta:
    brakło dwóch bramek żeby wygrać ten mecz.. :)

  10. walt Odpowiedz

    29 kwietnia 2013 at 19:48

    nie jestem specjalnym fanem naszego kapitana,ot po prostu mnie nie przekonuje.
    przekonuje jednak kolegów i przede wszystkim trenera dlatego gra i co by nie mówić/pisać jest naszym najbardziej wymiernym grajkiem.
    te wyjazdowe zwycięstwa i zwycięstwo nad Wisłą,które było po walce ale gdzie było też widać jakiś pomysł na grę pozwoliły podnieść Siarce głowę do góry.
    nie wierzyłem w utrzymanie bo widziałem co i jak to wyglądało na jesieni ale teraz,ta drużyna przynajmniej walczy i szczelnie próbuje zaryglować dostęp do naszej bramki,Puławy zrobiły dwie akcje bramkowe przez cały mecz,ale Siarka zrobiła ich więcej.
    mecz ze Stalą był ważny,przegraliśmy,wydaje się,że ten niewykorzystany karny był decydujący,ale trudno stało się,trzeba grać dalej.
    Jarek podszedł do karnego i go zmarnował,jemu pewnie z tym najtrudniej.
    nie ma się co łamać tylko kontynuować ten poziom gry jaki towarzyszy Siarce na wiosnę,ten poziom zaangażowania powinien pozwolić nam pozostać w tej lidze,nie będzie to łatwe ale wszyscy wiemy o tym od dawna.
    trzeba mimo niechęci pochwalić też Zarząd bo zaryzykowali,zmienili trenera,zakontraktowali nowych graczy i mało kto wierzył,że to poskutkuje a jednak mamy inną Siarkę i na tą drużynę patrzy się z nadzieją.
    wielki futbol to w Lidze Mistrzów jak nasi grają dla niemiaszków widać a nie oczekujmy od drużyny,która ma wyszarpać miejsce w 2 lidze polskiej.
    zresztą ja widziałem mecz z Puławami i z poziomu zaangażowania i konsekwencji w taktyce byłem zadowolony.

  11. Zenon Odpowiedz

    29 kwietnia 2013 at 23:35

    Waldos klubowego Zarządu specjalnie bym za to nie chwalił, bo wszyscy dobrze wiemy, ile czekaliśmy na te zmiany. Do tej pory sobie zadaję pytania na które pewnie nie poznam odpowiedzi – dlaczego tak długo to trwało i czemu Szymczak tyle czasu wierzył, że uda mu się jeszcze coś zdziałać? Mamy całkiem odmieniony zespól, który daje jeszcze jakieś nadzieje na utrzymanie, ale przegrywanie spotkań u siebie za przysłowiowe ”6 punktów” nie przybliża nas do celu.

  12. walt Odpowiedz

    30 kwietnia 2013 at 06:04

    Zarząd ma ten plus,że sporo ryzykował w zimie i jak widać opłaciło się bo nadal gramy a nie dostajemy baty od reszty.oczywiście mają też dotąd niespotykany komfort w postaci kasy od magistratu.tym niemniej tym razem jakby trafili.
    taka porażka boli ale jeszcze nie wszystko stracone a porażka jest elementem sportu.niestety.
    musimy walczyć dalej,póki piłka w grze !

  13. jestemtu Odpowiedz

    11 maja 2013 at 03:14

    O, Jagiellonia ma jeszcze jakieś flagi? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>