Widgetized Section

Go to Admin » Appearance » Widgets » and move Gabfire Widget: Social into that MastheadOverlay zone

Tarnobrzeg: Był staw .. nie ma stawu. Będzie kara dla urzędników?

Maj 16, 2016 3:53 PM

Wiosną tego roku w obrębie stawu na tarnobrzeskiej Kamionce przeprowadzono prace polegające na jego oczyszczeniu. Jeżeli staw w czasie robót zamieszkiwały gatunki chronione, to przed pracami urzędnicy powinni wystąpić o zgodę do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Jak się dowiedzieliśmy, do RDOŚ taki wniosek nie wpłynął.

Sprawa dla większości wydawać się może błaha i mało ważna, w końcu chodzi o płazy i gady a więc przedstawicieli części fauny dla wielu niekoniecznie urodziwych, choć spełniających bardzo ważną rolę w ekosystemie.

Bez względu na to jednak czy je kochamy, czy się ich brzydzimy, wszystkie płazy podlegają ochronie prawnej, przy czym na podstawie Rozporządzenia Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z dnia 6 stycznia 1995 roku w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt (Dz. U. Nr 13, poz.65) żaba jeziorkowa, wodna i śmieszka są chronione tylko w okresie od 1 marca do 31 maja każdego roku.

Sedno sprawy to właśnie czas wykonywania prac na obszarze stawu, przypadający na okres lęgowy płazów. Za wykonywanie prac w tym okresie bez zgody grozi kara grzywny lub więzienia. Jak już wcześniej napisaliśmy, żaden wniosek do RDOŚ w tej sprawie nie wpłynął.

BYŁA WODA CZY JEJ NIE BYŁO?

Urzędnicy z tarnobrzeskiego magistratu zgodnie twierdzą, że przed rozpoczęciem prac w stawie nie było wody. – Ten staw był w opłakanym stanie, zarząd osiedla chciał przywrócić ten staw środowisku, w związku z tym, przeprowadził bieżącą konserwację. W momencie prowadzonych prac nie stwierdzono tam gatunków gdyż staw ten był osuszony już dużo wcześniej, jeszcze przed okresem lęgowym. W momencie prowadzonych prac w stawie nie było wody – mówiła naczelniczka w rozmowie z radiem Leliwa, w artykule:  “Tarnobrzeg. Sprawa ropuch wywołała zamieszanie w mieście”  – link tutaj

W podobnym tonie wypowiadał się również prezydent Kiełb, podczas konferencji prasowej. – Były prowadzone prace ziemne związane z usunięciem tego mułowiska, staw jest już napełniony w 1\3 wodą, te prace trwały jak tam wody w ogóle nie było, staw został oczyszczony i teraz będzie ładnie wyglądał – mówił prezydent.

Zapytany kto zdecydował o terminie przeprowadzenia tych prac odpowiedział: „Nie jestem w stanie powiedzieć gdyż nie były to prace które prowadziło miasto (…) Mam nadzieję że ropuchom się nic nie stało, z tego co uzyskałem informacje to w tym stawku nie było wody więc co te ropuchy robiły w stawie gdzie nie ma wody, no chyba się nie lęgną bez wody, ja się na tym nie znam ale powiedzmy sobie szczerze że chyba poszły gdzie indziej”.

Inne zdanie na temat ilości wody w stawie ma internauta, który napisał do naszej redakcji z prośbą o interwencję.

„Woda była w tym stawie do samego końca, jest na to masa świadków, wystarczy zapytać osoby z Ocic, które codziennie docierają drogą obok stawu rowerami do pracy lub szkół w Tarnobrzegu. Po za tym wiele osób tam spacerowało….ale cóż….Mnie to ruszyło, bo często chodziłem tam robić zdjęcia, żyły tam dzikie kaczki, ropuchy, traszki, węże….a w stawie pływały ryby. Teraz nie ma już nic” – pisze w mailu internauta, na dowód prawdziwości swoich słów dołączając zdjęcia ropuch, które jak twierdzi, zrobił nad stawem dwa dni przed rozpoczęciem prac.

TO NIE BYŁ STAW, TYLKO ZAŚMIECONE BAJORO

Decyzję o pracach w obrębie stawu podjął przewodniczący rady osiedla Miechocin, Waldemar Stępak. W rozmowie z naszym portalem przewodniczący informuje, że staw należy do miasta gdyż jego dzierżawa skończyła się 12 lat temu.

- Od tamtego czasu staw jest zarządzany przez miasto, które nie ma pieniędzy na jego oczyszczenie dlatego zrobiłem to w czynie społecznym załatwiając sprzęt nieodpłatnie od prywatnego przedsiębiorcy. Za te prace miasto musiało by zapłacić ok 20 tys zł – tłumaczy Waldemar Stępak.

Do prac przystąpiono właśnie na wiosnę, bo jak tłumaczy przewodniczący, tylko w tym terminie sprzęt był wolny.

- Przed rozpoczęciem prac teren monitorowaliśmy wspólnie z panią naczelnik środowiska, w momencie przystępowania do prac sprawdzaliśmy czy nie ma skrzeku czy kijanek. Nie było ani jednej żabeczki. Wielu mieszkańców mi mówiło aby wreszcie się ktoś wziął za ten stawek aby zaczął normalnie funkcjonował. Ja kocham przyrodę, ja bym chciał aby ekolodzy trochę mi pomogli w celu zadbania i uwrażliwienia ludzi na to co się dzieje, ja już nie mogę patrzeć na kolejne sterty śmieci – tłumaczył przewodniczący, dodając, że „operator wyciągną ponad 30 opon z tego bajora (bajoro – zbiornik brudnej wody i błota – przyp.red), konstrukcje tapczanu, mnóstwo butelek i zużytego sprzętu AGD”.

Od internauty otrzymaliśmy zdjęcia stawiku, z dopiskiem: „To są wprawdzie zdjęcia z 2012 roku, bo teraz fakt faktem było tam trochę śmieci, ale to wszystko żyło….przyroda dawała sobie jakoś radę. Najbardziej żal tych ropuch żywcem zasypanych razem z rybami……..”

linki do zdjęć: tutaj, tutaj

Kolejny internauta oburzony zasypaniem stawiku, przesłał nam fotografie stawu wykonaną jak twierdzi w grudniu ubiegłego roku, a więc niedługo przed rozpoczęciem prac

Tak miejsce to wygląda obecnie

KARA ZA ZŁAMANIE PRAWA?

Czy w tej sprawie złamano prawo, zgodnie z którym obowiązuje zakaz niszczenia siedlisk lub ostoi, będących obszarem rozrodu, wychowu młodych, odpoczynku, migracji lub żerowania zwierząt?  Jak informuje nas Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie sprawa zostanie przekazana organom ścigania.

STAW I JEGO MIESZKAŃCY KIEDYŚ

OBECNY WYGLĄD

22 Responses to Tarnobrzeg: Był staw .. nie ma stawu. Będzie kara dla urzędników?

  1. Kasia Odpowiedz

    16 maja 2016 at 18:27

    Serce pęka, gdy ogląda się te zdjęcia. Jak można było tak zniszczyć przyrodę.

  2. z FB byłego prezydenta Odpowiedz

    16 maja 2016 at 18:48

    “I kolejne kłamstwa magistratu!? Prywatna firma
    Emotikon smile
    a Ja myślałem, że Kopalnia Siarki Machów SA w czynię to wykonała…”
    **** Komentarze pod wpisem
    Tam zawsze byla woda….nawet jak byla susza…..jak mozna bylo to tak zniszczyc….!!!

    Wrzucic tam kielbownika i przytopic….

    Taki piekny stawik byl, co te h zrobili….! Ja bym ich w tym blocie utopil

  3. tarnobrzeżanin Odpowiedz

    16 maja 2016 at 18:54

    Chwała radnemu Stępakowi za posprzątanie terenu a pała za brak znajomości przepisów ochrony środowiska. Teraz to trudno, stało się, nikt życia nie wróci ropuszkom. Oby tylko magistrat odrobił lekcję i następnym razem wykonywał podobne prace zgodnie z obowiązującymi przepisami.

  4. paweł Odpowiedz

    16 maja 2016 at 21:33

    W latach 90 tych tam były fajne ogniska.Szkoda tego stawu bo fajny był.

    • Kanar Odpowiedz

      16 maja 2016 at 22:00

      Pamiętne ogniska, kiedyś to były czasy :) A staw będzie nadal, nikt go przecież nie osuszył i nie zasypał.

  5. Dorian Odpowiedz

    16 maja 2016 at 22:03

    to jest skandal i gwałt na przyrodzie, niech odpowiedzialny za to poniesie karę!

  6. mieszczuch Odpowiedz

    17 maja 2016 at 00:50

    Drodzy Państwo czytajcie proszę dokładnie teksty. To nie zniszczenie siedlisk tylko przywrócenie ich naturze. Z drugiej strony ciężko o prawdziwy osąd jak autor sam napisał same domniemania i pokazał zdjęcia w pełnym rozkwicie przyrody, z nieukazanym syfem jaki tam był. To nie było rzetelne dziennikarstwo. Kazde wbicie łopaty w ziemię powoduje zmiany. Że teraz wygląda to jak krajobraz księżycowy nie znaczy, że tak będzie zawsze. Ktoś widział zwierzęta przy stawie, bardzo fajnie. I orła można spotkać czasem na drzewie, co nie znaczy że trzeba teren ogrodzic siatką. Przylecial to i odleci. W ciągu roku to miejsce ozyje i te żabki wrócą i będą zadowolone z czystej świeżej wody. Nie będzie śmierdzieć i nie będzie ten staw zagrażał ani zwierzętom ani ludziom, a będzie cieszył oko.
    Z prawnego punktu nikt nie pójdzie siedzieć bo po pierwsze nic się złego nie stało, a po drugie jakby nawet ktoś uznał ze naruszenie przepisów miało miejsce to nikt i tak za kraty nie trafi. Jakby za takie rzeczy zamykano to witajcie na Białorusi.
    Tutaj chcę się zwrócić do tych wszystkich Państwa co tam tak często spacerują. Czemu nie reagujecie jak robią z kamionki wysypisko, tu jest prawdziwy problem, gdzie bananowcom szkoda kilku złotych na śmieci.

  7. Piotr Odpowiedz

    17 maja 2016 at 07:34

    Brawo mieszczuch brawo p. Stępak wreszcie wziął się ktoś za ten syf na kamionce a ci tzw. przyjaciele przyrody którzy tak bardzo dbają o przyrodę to może by sami coś zrobili a nie tylko chcą zaistnieć narzekaniem.Każdy kto był wcześniej na kamionce to wie że strach było nawet rękę zamoczyć w tym niby stawie żeby się czegoś nie nabawić. Staw się napełnia czystą wodą a żaby które miały wyginąć słychać teraz na całej kamionce.Czekamy na dokończenie robót.

  8. Ropuszka Odpowiedz

    17 maja 2016 at 09:44

    Wreszcie pierwsza redakcja która zabrała się rzetelnie za ten temat. Duży +

  9. merkaptan Odpowiedz

    17 maja 2016 at 14:32

    Z “Pamiętnków Włościanina” Jana Słomki: “w Tarnobrzegu jeszcze koło r. 1890 był wielki bełtog czyli kałuża, zajmująca prawie połowę rynku, a druga mniejsza była pod bożnicą, — w obu gromadziły się odchody ludzkie i zwierzęce, różne odpadki i śmieci z całego miasta, a czyszczone były tylko co kilka lat, gdy przyszło suchsze lato i woda w nich wyschła; wtedy wybierano z nich kilkaset fur szlamu, będącego wybornym nawozem, którym chłopi dzikowscy nawozili swoje pola. Z kałuż tych wiał zawsze smród, ale uważane były za dobrodziejstwo, bo miały dostarczać wody, gdy wybuchł pożar.”

  10. Janusz Odpowiedz

    17 maja 2016 at 18:10

    Kiedyś była plotka że na dnie tego stawu spoczywa wrak hitlerowskiego motoru zatopiony w czasie 2 wojny światowej.

  11. BORG Odpowiedz

    17 maja 2016 at 19:10

    EKOLODZY, RDOŚ – i cała banda pseudo ekologów – to zakała tego kraju.

    Jestem pracownikiem jednego z urzędów zajmujących się konserwacją (oczyszczaniem rzek, itp) przez takie instytucje jak RDOŚ nie można należycie konserwować rzek, dbać o ich dobry stan i bezpieczństwo dla ludzi. Najgorsze jednak w tym jest to że oprócz rzek – EKO terroryści utrudniają zabezpieczania wałów przeciwpowodziowych, ich rozbudowę lub modernizację. Czepiają się każdej pierdoły w imię ochrony przyrody.

    Lecz tak naprawdę jedynym celem tej bandy oszołomów jest $$ $$$ $$$ $$ kasa kas i jeszcze raz kasa. Państwo musi zatrudniać 1000 darmozjadów w RDOŚ, GDOś i innych urzędach których praca polega jedynie na spowalnianiu i utrudnianiu pracy instytucjom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo ludzii prawidłowy stan rzek .

    Dla przypomnienia przed 1989r. nie było RDOŚ i jakoś stan polskich rzek – konserwowanych nie był katastrofalny a wręcz odwrotnie.

    Zwykli ludzie nie dajcie się nabrać na piękne obrazki przyrody i mydlenie oczu przez ekologów.

  12. AntyBORG Odpowiedz

    17 maja 2016 at 20:12

    Obraziłbym małpy, jeśli stwierdziłbym że od nich pochodzisz…..

  13. gordon Odpowiedz

    17 maja 2016 at 21:28

    Data i godzina wykonania nadesłanych zdjęć jest do sprawdzenia w informacjach o pliku. Ropuchy są z 2 kwietnia 2016 po godz. 13:00, jaszczurka z czerwca 2015 itd. Nie ma jednak potwierdzenia lokalizacji.

  14. UFO Odpowiedz

    18 maja 2016 at 00:55

    Witam w tej sytuacji warto przypomnieć sobie akcję UFO z 2010r. Minęło 6 lat od magicznie para nienormalnego zjawiska jakim było “lądowisko UFO” około 80m od bajorka. Dla nie wtajemniczonych https://www.youtube.com/watch?v=CxrhvSmW4JM To miejsce jest nie zwykłe, lada dzień jezioro machowskie odejdzie w zapomnienie, i przyjadą turyści z czujnikami promieniowania odpadów radioaktywnych.
    Kamionka kryje w sobie wiele tajemnic. Może to jednak UFO przygotowało sobie lądowisko na przyszłe czasy. Albo ktoś inny przygotował tą akcję zakopania naturalnego zbiornika i zniszczenie przepustu. A teraz poczeka, bo czas leczy rany. Jak już wszyscy oleją tą sprawę, teren stanie się działką budowlaną. Mam nadzieję że to tylko UFO

  15. Mieszkaniec Siarkowca Odpowiedz

    18 maja 2016 at 10:17

    Żabę czy jaszczurkę można spotkać wszędzie, nawet na środku zabetonowanego placu, co wcale nie oznacza, że jest on siedliskiem tychże gatunków. Ludzie! zalecam niektórym więcej rozsądku i zaprzestanie wygadywania wierutnych głupot na temat zakłuconego romnażania żabek i innych zwierzątek. Jeśli jakieś romnażanie zostało tu zakłucone to chyba starych lodówek, utopionych opon i całej reszty złomu spoczywającego do niedawna w tym bajorku z postępującą atrofią. Doprawdy nie wiedziałem, że pseudoekolodzy rozszerzyli listę chronionych gatunków o stary sprzęt AGD itp. Śmiem tu zauważyć, że jeśli już to swoją “aktywnością” wchodzą tu w kompetencje archeologów:)). Mieszkam niedaleko już od blisko 30 lat i doskonale wiem jak wyglądał przez ostatnich klika lat ten tzw. staw. Rzeczywiście, dawno temu, przed wieloma laty żyły tam nawet ryby, później pozostały tylko żaby, a od wspomnianych kilku lat staw pełnił rolę śmietniska z zatopionym w grubej warstwie mułu pordzewiałym złomem i wszelkiej maści śmieciami. Człowiek, który wreszcie się za to wziął by przywrócić temu miejscu funkcję stawu z prawdziwego zdarzenia jest teraz szarpany przez niedouczonych pseudo-obrońców przyrody za rzekome zniszczenie środowiska żab itd. Toż to totalna bzdura! Temu człowiekowi należy się podziękowanie, że z własnej woli i inicjatywy zajął się tym opłakanym miejscem by właśnie przywrócić je przyrodzie. A autor tym ładnych fotek (nota bene z 2012 roku) powinien sobie wleźć wtedy do tego bajora i spróbować zrobić zdjęcia zatopionego tam złomu i śmieci, których na ujęciach robionych z brzegu i z kąta najzwyczajniej nie widać i obrazek przedstawia się iście sielankowo – niczym rezerwat przyrody. W rzeczywistości było to umierające bagno, po którym za dwa-trzy lata nie byłoby już pewnie śladu. Pozostałoby tylko pozarastane chaszczami śmietnisko. To tyle w temacie. PS: Bardzo lubię, wręcz uwielbiam przyrodę i cenię sobie dbałość o nią ale należy odróżniać prawdziwą ochronę natury, popartą rzetelnymi badaniami, prawdziwym zaangażowaniem i uczciwą pracą od zwykłej głupoty i sztucznego rozdmuchiwania nieistniejącego problemu. Państwo ekolodzy! Posprzątajcie lepiej te dzikie wysypiska śmieci na Kamionce, które jakoś nie rażą Waszych oczu.

    • miłośnik przyrody Odpowiedz

      18 maja 2016 at 10:51

      Dokładnie “żabki są wszędzie” jest tylko jedno “ale” mianowicie aby wszędzie były te chronione, pożyteczne zwierzątka muszą się gdzieś rozmnożyć bo niestety “wszędzie” tego nie zrobią :( A miejscem w którym na pewno robiły to płazy z okolicy był wspomniany staw. I tyle w tym temacie. Śmieci można było wywieźć przez 10 miesięcy w roku nawet w zimie bo śniegu i mrozu za wiele nie było ale ktoś bezmyślnie zrobił to na wiosnę :(

  16. smile Odpowiedz

    18 maja 2016 at 11:11

    Nawet żaby w tym kraju, nie mogą mieć spokojnego życia….:) :) :)

  17. BORG Odpowiedz

    18 maja 2016 at 22:46

    Do miłośnik przyrody
    Kolego a nie pomyślałeś czasami że może akurat trzeba było zrobić te prace na wiosnę bo:
    - urząd nie miał kasy w zimie ( budżetówka dostaje kase w okreśłonym czasie – nie jest to “PSTRYK” i kasa jest” + skomplikowana procedura przetargowa
    - prac nie dało się wykonać w zimie bo np sprzęt nie dał rade w jechać lub ludzie nie dali rady pracować w takich warunkach ( chyba nie fajnie jest pracować po pas w wodzie w ziemie – pomyśl trochę)
    - z inżynierskiego i ekonomicznego punktu widzenia takie prace należy wykonywać (i wykonuje się od kilu dziesięciu lat – zanim nie było PSEUDO-RDOŚ) na wiosnę
    - i po OSTANIE “aby wszędzie były te chronione, pożyteczne zwierzątka muszą się gdzieś rozmnożyć” – jakie k.. pożyteczne – pożyteczny to jest pracownik który wyrabia 120% normy a nie żabki
    JAK BYM SŁYSZAŁ MERKEL ZE IMIGRANCI SĄ POŻYTECZNI I GDZIEŚ SIĘ MUSZĄ ROZMNAŻĄĆ – A NAJLEPIEJ W EUROPIE (STAWIE)

    • miłośnik przyrody Odpowiedz

      18 maja 2016 at 23:54

      Nie ja tworzyłem przepisy dotyczące ochrony przyrody w tym kraju. Są jakie są i trzeba ich przestrzegać. Jeżeli urzędnicy je znają(chyba powinni) to by wiedzieli że takich prac się nie wykonuje na wiosnę. Widzimy na własne oczy jacy są kompetentni… Że komuś było wygodniej wiosną przeprowadzać te prace i bez zgody RDOŚ to nie wina miłośników przyrody. Obecnie PiS wspaniale rządzi naszym krajem więc zgłoś problem ministrowi środowiska panu Szyszko. On do ochrony przyrody podchodzi podobnie jak BORG więc szybko poprawicie te nie życiowe przepisy.

  18. AntyBORG Odpowiedz

    18 maja 2016 at 23:01

    BORG…znowu biedaku nie wziąłeś tabletek…

  19. BORG Odpowiedz

    19 maja 2016 at 21:01

    Zobaczymy kiedy was biedacy woda zaleje – i stracicie dobytek życia będziecie płakali i szczekali :) a my powiemy: sorry ale ważniejsze są żabki, rybki, motylki pocałujcie nas w d…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>