Widgetized Section

Go to Admin » Appearance » Widgets » and move Gabfire Widget: Social into that MastheadOverlay zone

Oprawy i doping kibiców podczas meczu: Siarka Tarnobrzeg – Widzew Łódź 1:1 (fotoreportaż oraz video HD)

Kwiecień 20, 2019 10:04 PM

Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyło się sobotnie starcie Siarki Tarnobrzeg z Widzewem Łódź. W dużej liczbie pojawiły się również zorganizowane grupy, zarówno Siarki jak i Widzewa.

Mecz rozegrany w ramach 29 kolejki II ligi zakończył się remisem 1:1.

foto&video: Piotr Morawski

13 Responses to Oprawy i doping kibiców podczas meczu: Siarka Tarnobrzeg – Widzew Łódź 1:1 (fotoreportaż oraz video HD)

  1. Ewa Odpowiedz

    20 kwietnia 2019 at 23:26

    Kto płaci za ochronę tych debili dziesiątki radiowozów, karetki itp?

    • Kibic SIARKI Odpowiedz

      20 kwietnia 2019 at 23:49

      Przepraszam, ochronę kogo???

    • Norbert Odpowiedz

      21 kwietnia 2019 at 07:15

      Między innymi ty ze swojej wypłaty a jak nie wierzysz popatrz na pasek.

  2. Olgierd Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 00:35

    Zastanawiasz sie jak kibice wnosza race na stadion. Otoz juz mowie. Jade kiedys na mecz, parkuje sobie na parkingu pod Torwarem, patrze, a tu grupka lysych sebixow wypina tylko, a inni laduja tam ogromne ilosci rac. Wiekszosc z nich byla solidnie przecwelona w wiezieniu wiec powazne ilosci pirotechniki zostaly ukryte w odbytach wykletych. Pozniej dzieje sie rzecz nieprawdopodobna, jeden z gniazdowych Legii wbija i wypina tylek, a grupka ultrasow pakuje mu tam wielka oprawe ze swinia (Legia-Aktobe). Myslalem ze sie nie zmiesci, ale nic z tych rzeczy, zapakowali calosc, a pozniej do odbytu weszlo 13 osob z zakazami stadionowymi, krzyczac ciagle „chodzcie smialo, jest nas malo

  3. wariatka Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 00:39

    -czemu ty z nim jesteś ? Dziewczyno zostaw go on cie pobije to przecież kibol !
    - wiesz co nigdy go nie zostawię , a ty nie oceniaj kiboli bo oni kochają bardziej niż nie jeden taki jak ten twój” piękny chłopak z grzywką i w rurkach”..taki fanatyk traktuje dziewczynę jak księżniczkę i ją obroni a twój tylko spierdoli ! Takich ludzi się szanuje oni mają pasję i bronią jej jak mogą a ty dalej sobie wierz w media inne kłamstwa … Do ciebie należy wybór nie mów do puki nie spróbujesz! Pozdrawiam prawdziwych kiboli nie ma lepszych ludzi od was ~wariatka

  4. DAwid Kasza Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 00:40

    >XXI wiek
    >2k17
    >almost koniec marca
    >ludzkość jest w stanie tworzyć sztuczne chmury, przeszczepiać serca, loty w kosmos nie robią na nikim wrażenia, jesteśmy w stanie komunikować się z ludźmi z drugiego końca świata widząc ich i słysząc w jakości 4K ultraHD, niebawem postęp technologiczny osiągnie taki stan, że zamiast ruchać karyny będziemy ruchać seks lalki (roboty), gry wyglądają lepiej od świata realnego
    >wciąż są ludzie co walą kapucyna do piłki nożnej, sportu wymyślonego w XIX wieku przez angielskich roboli
    Powinno się was ośmieszać i obrażać publicznie

  5. ślisky Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 00:41

    WŁAŚNIE ODKRYŁEM PO CO KIBOLOM, NARODOWCOM I INNYM SEBOM TAKIE SZEROKIE SPODNIE. WCHODZĘ SOBIE DO POLSKIEGO SKLEPU, LEWATYWIAN CZY JAKOŚ TAK ŻEBY KUPIĆ SOBIE KOTYDŻ CZIZ, KŁANTALUPĘ, ANANAS I KOKTAJL… CO JA KURWA WAS OSZUKUJĘ, W POLSCE NIE MA TAKICH RZECZY NAWET, TUTAJ BANAN TO JEST PIERDOLONE MAKSIMUM EGZOTYKI. NO WIĘC WCHODZĘ ŻEBY KUPIĆ COKOLWIEK DO JEDZENIA I TROCHĘ ŚWIEŻEJ WOŁOWINY (KLASA A, GRAŻYNY Z TEGO TŁUKĄ KOTLETY A JA DAJĘ PSU DO KARMY BO TO GÓWNO BY STANĘŁO W PRZEŁYKU BEZ POPITKI) I KIEDY PRZECHODZĘ W STRONĘ KASY, TO CZUJĘ ŻE KTOŚ SIĘ NA MNIE PATRZY. NIE BYŁO TO NIC DZIWNEGO BO WIDOK KOGOŚ KTO NIE JEST UBRANY W JAKIEŚ POSZARPANE ŁACHY JEST W TYM KRAJU CZYMŚ RZADKIM ALE ODRUCHOWO SPOJRZAŁEM W TAMTYM KIERUNKU I WIDZĘ ŻE GAPI SIE NA MNIE POLACZEK, TAKI TYPOWY ŚMIEĆ W OBSZARPANYCH DRESACH, KOSZULCE „BÓG HONOR OJCZYZNA” I WYTARTYCH BUTACH DO GRY W PIŁKĘ. NAWET MI SIĘ GO TROCHĘ ŻAL ZROBIŁO, CHCIAŁEM MU RZUCIĆ JAKIEŚ GROSZE ALE ON PRZESZEDŁ KOŁO MNIE, WYMAMROTAŁ JAKIEŚ „OCZY SŁYSZĄ USZY MILCZĄ USTA WIDZĄ” I PODSZEDŁ DO STOISKA Z WARZYWAMI. NAGLE OLŚNIŁO MNIE DLACZEGO NARODOWCY I KLUBOWI PATRIOCI TAK BARDZO NIENAWIDZĄ RUREK. ZANIM ZORIENTOWAŁEM SIE DOBRZE CO ON ODPIERDALA ZDĄŻYŁ ZAPAKOWAĆ DO SWOICH SZEROKICH JAK FLAGI GACI 21 MARCHEWEK, 37 CEBUL, 14 PAPRYK, 8 POMIDORÓW, 8 OGÓRKÓW (SZYBKO TO PRZELICZYŁEM, BO DZIĘKI NIEJAKIEMU MIROSLAVOVI W. MAM CAŁĄ MATMĘ W JEDNYM PALCU ALE TO JUŻ INNA HISTORIA) A W BLUZIE SCHOWAŁ JESZCZE DRUGIE TYLE TYCH SMAKOŁYKÓW XD ZACZĄŁ IŚĆ Z TYM WSZYSTKIM DO KASY, I WIECIE CO? JA PIERDOLE, PEWNIE MI NIE UWIERZYCIE, ALE NIE BYŁO WIDAĆ ŻADNEJ RÓŻNICY. POLACZEK PRZESZEDŁ KOŁO KASY ALE WYPADŁA MU Z NOGAWKI MARCHEWKA. KASJERKA ZACZĘŁA DRZEĆ RYJA, OTWORZYŁY SIĘ DRZWI NA ZAPLECZE ZZA KTÓRYCH WYBIEGŁ SPOCONY WĄSATY JANUSZ Z BRZUCHEM JAK 12KG PIŁKA LEKARSKA Z NAPISEM „OCHRONA” NA ZA DUŻEJ KOSZULCE. ZŁAPAŁ SEBĘ ZA SZMATY ALE TEN MU SIĘ WYRWAŁ I OCHRONIARZ ZRZUCIŁ MU TYLKO CZAPKĘ Z KTÓREJ WYSYPAŁO SIĘ JESZCZE JAKIEŚ PÓŁ KILO ZIEMNIAKÓW.

  6. ślisky Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 00:42

    Boże, jak ja nienawidzę tego kibolskiego bydła. Serio, tak bardzo ich nienawidzę, że aż stałem się jednym z nich. Brzmi dziwnie? Usiądźcie wygodnie anony, opowiem wam historię.
    Zaczęło się lata temu, jakoś w licbazie. Akurat był dzień meczowy, a ja wracałem z czteropakiem EB do domu, kiedy to zostałem zaczepiony przez trzech rycerzy ortalionu. Odziani byli w jednolite barwy plemienne i dumnie nieśli proporce swego szczepu. Zastąpili mi drogę, a największy z nich głosem niższym niż połączone IQ całej trójki zapytał:
    - Te kurwa, ty za kim jesteś?! Mów, kurwa!
    No nie powiem, okoliczności spowodowały, że z miejsca się obsrałem. W tamtym momencie jednak bardzo pomocna okazała się moja znajomość heraldyki osiedlowej, dzięki której bezbłędnie rozpoznałem do jakiego klanu przynależą owi dzielni wojowie. Z pewną dozą samozadowolenia – pomimo stresu i pełnych spodni – podałem im nazwę klubu i zauważywszy uśmiech na ich twarzach, nieco się rozluźniłem.
    Jakież było jednak moje zdumienie, gdy rzucili sztandary na ziemię i rozpięli swe zbroje, spod których wyłoniły się koszulki przeciwnego zespołu. Nie zdążyłem zbyt długo nadziwić się finezji tej perfekcyjnie przeprowadzonej operacji false flag, gdyż już po chwili leżałem na ziemi bity, kopany i lżony.
    W wyniku ataku straciłem 2 zęby, prawie nową (bo niespełna roczną) Nokię, portfel i czteropak EB. Co jednak było najgorsze w tym wszystkim, utraciłem szacunek do samego siebie i poczucie własnej wartości. Opuścił mnie również mój ówczesny chłopak. Tak, jestem gejem. Jak później się przekonacie, okazało się to dość powszechne w środowisku kiboli, a nawet pomocne w mojej karierze w chuligance, ale jeszcze do tego dojdziemy.
    Po takim wydarzeniu pewnie zamknąłbym się w sobie, przestał wychodzić z domu i jeszcze przed 30-tką został typowym piwniczanym przegrywem ze stulejką i zakolami, ale to były wczesne lata 90. i nie miałem nawet komputera, a co dopiero Internetu, więc gdzie indziej musiałem szukać ujścia dla całej frustracji, jaka we mnie narastała.
    Postanowiłem więc, że się zemszczę; że będę mścić się na każdym przedstawicielu tych ulicznych podludzi, jakiego tylko uda mi się dopaść. Upokorzę każdego kibola i całe ich środowisko. Żeby zwiększyć swoje szanse w potencjalnym starciu, zapisałem się na siłownię i zajęcia z jew-jitsu, czy jak to się pisze, by zamienić się w chodzące narzędzie wpierdolu. Zacząłem też oczywiście chodzić na mecze. Szybko nauczyłem się wszystkich ich prymitywnych przyśpiewek i dołączyłem do młyna, a dzięki niezwykłej pojemności mojego anusa, potrafiłem wnieść na stadion naprawdę sporo rac, czym zyskałem sobie szacunek nawet najmocniej przecwelonych członków starszyzny plemiennej. #pdk
    Gdy tylko stałem się szerszy niż wyższy i zdobyłem czarny pas w jew-jitsu, zacząłem brać udział w ustawkach, gdzie od samego początku wyróżniałem się na tle moich nowych „kolegów”. Napędzany złością i nienawiścią napierdalałem swoich przeciwników ile wlezie, nie szczędząc przy tym rąk, nóg ani narzędzi: pałek, kastetów, stalowych rurek czy zwykłych kijów. Mało znanym faktem jest to, że czasem, po niektórych ustawkach zwycięska ekipa ma prawo do zatrzymania „jeńców” z przegranej ekipy na kilka godzin, przeważnie do wieczora i cwelenia ich ile wlezie. Tak dopadłem jednego razu moich byłych oprawców, którym z nawiązką odpłaciłem za doznane krzywdy. Byłem więc spełniony w każdym niemal wymiarze, lecz mimo to moja zemsta wciąż pozostawała nienasycona. Albo też, czego wówczas nie chciałem przyznać przed samym sobą, zaczęło mi się to podobać i po prostu dobrze się czułem wiodąc żywot kibola. Ten półświatek stawał się moim światem, a te tępaki wokół mnie naprawdę stawały się moimi kumplami, z którymi dzieliłem różne pojebane przygody, jeździłem w dalekie podróże i nie raz, nie dwa siedziałem na dołku.
    Ani się obejrzałem, a wkręciłem się w pozostałe typowo kibolskie aktywności, takie jak handel narkotykami, wymuszenia i rozboje, kradzieże samochodów, pobicia na zlecenie (bez zlecenia zresztą też) czy pilnowanie burdeli. W Polsce w tym czasie o pseudokibicach robiło się coraz głośniej i wkrótce na mieście rozeszła się nowina, że jakiś dziennikarz z lokalnej (a plotka mówiła, że podobno nawet ogólnopolskiej!) stacji chce zrobić reportaż o pseudokibicach. Od razu wiedziałem, że to jest to. Sława jaka na mnie spłynie po takim wywiadzie usadowi mnie na zawsze w panteonie największych kibolskich gwiazd obok takich legend jak Staruch, Kelner, Misiek czy Fornal. Starszyzna uznała, że świetnie się do tego będę nadawał, ponieważ jako jedyny z wysoko postawionych ultrasów posiadałem zdaną maturę i nikt lepiej ode mnie nie przekaże na antenie romantycznej historii o poświęceniu dla idei i walce o rycerskie wartości, którymi w swoim życiu kieruje się każdy kibic. Oczywiście nie omieszkali przy tym udzielać mi dobrych rad, o czym i jak opowiadać:
    - Pamiętaj młody, dużo o miłości do piłki i do drużyny!
    - Nie zapomnij o lojalności i że braci się nie traci! Jebać tych, co rozpruli się na psiarni!
    - Zawsze i wszędzie policja jebana będzie!
    - Trzymaj gardę, pieści twarde!
    Umówili mnie z dziennikarzyną i wysłali razem z kilkoma największymi zakapiorami, jacy akurat nie siedzieli w więzieniu. Większość z nich po usłyszeniu nominacji zaczęło nowe cykle z teściem na siłowni, żeby jak najlepiej prezentować się w telewizji. Dołóżcie do tego oryginalne dresy największych marek, nowe buty, kominiarki w barwach klubowych i możecie sobie wyobrazić, jak dumnie prezentowaliśmy się tego wieczoru. Łącznej długości naszych zakazów stadionowych dorównywała tylko suma długości kutasów, jakie wielu z nas przyjęło w pudle i po ustawkach, by dojść tak daleko w swoim życiu. A gdy zobaczyła nas ekipa telewizyjna, to po ich twarzach widziałem, że ze strachu obsrała się zupełnie tak, jak ja, gdy pamiętnego dnia oberwałem wpierdol od podobnych sobie i…
    I właśnie to wspomnienie spowodowało, że nagle coś się we mnie zmieniło. Przypomniałem sobie, po co tak naprawdę tu właściwie jestem. Po co poświęciłem poprzednie życie i zostawiłem za sobą szanse na lepsze jutro. Uświadomiłem sobie, że teraz oto nadeszła wiekopomna chwila, w której z całym rozmachem mogę zrealizować swój pierwotny cel. Że moja zemsta tylko wówczas będzie dokonana i że stanie się podczłowiekiem nie pójdzie na marne, jeśli skompromituję kibolskie środowisko bardziej, niż ktokolwiek inny na Ziemi. Wiedziałem już dokładnie co robić, kiedy z rozważań wyrwał mnie głos reportera, który zapytał:
    - To dlaczego nie ma was na płycie boiska teraz?
    I wtedy ze spokojem zacząłem:
    - Nas nie interesuje, nas nie chodzi o to, że yyy… bo policja w ogóle jest na stadionie… i oni będą w ogóle… ech…

  7. shrek i fiona Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 00:43

    Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego bloki reklamowe towarzyszące igrzyskom sportowym są dłuższe niż te puszczane w trakcie, nie wiem, kurwa, pięćsetnego seansu Harrego Pottera na TVN? Mówi się – poniekąd słusznie – że zawody sportowe po prostu przyciągają tabuny telewidzów, jednak ja mam swoją własną teorię.

    Zanim to zrobimy, przyjrzyjmy się sylwetce typowego rozpitego polaga: przeciętne auto, przeciętny dom, praca na etacie, najczęściej niesatysfakcjonująca i z przymusu; rozpita i spuchnięta morda z wąsem, pochłonięta hedonizmem i zajęta podbudowywaniem swojej wątłej samooceny; dziewięćdziesiąt pięć kilogramów sadła i frustracji skrywanej pod fałdziskami spoconej i zalanej cery, która zbiera się na posiedzeniach rodzinnych wraz z innymi wujami i szwagrami celem odbycia jakiejś nudnej i wyczerpującej rozmowy o niczym. Przeciętny Polak zna się na ekonomii, marketingu, inżynierii czy nauce w stopniu równym co uniwersytecki wykładowca. Na sporcie też się kurwa zna.
    Śmierdzący i zepsuty cebulaczyna musi jakoś podnieść samoocenę odwrotnie proporcjonalną do wielkości tłustego i rozpitego bebzona; jedyną metodą jest sport, współzawodnictwo konkretniej, które udowania, że polak potrawi. Tak, POTRAWI.

    No więc – po cóż te przerwy na reklamy? Po to, by zaspokoić ludzką i biologiczną potrzebę defekacji; niemalże obsrany ze strachu Januszek w trakcie półmetku udaje się naprędce do toalety, by po stolcowaniu wstać, zwrócić się z obsranym papierem nad otwartą muszlą, a następie przeżegnać dukając formułkę „w imię ojca i syna” z nadzieją, że głuche niebiosa wysłuchają próśb o triumf polskiej reprezentacji w zawodach; choć to, oczywiście, głupia i obraźliwa karykatura, nie jest mniej żałosna, zabobonna i żenująca niż, nie wiem, kurwa, dmuchanie w telewizor, by Karzeł z Wisły w końcu osiągnął swój rekord i wygrał hehe Igrzyska.

    Nie ma nic gorszego niż czarnoskóry i białoskóry bokser pośród mieszanej publicznoś… przepraszam – gawiedzi. Nie ma także znaczenia, czy osiągnięcia sportowe są pracą JEDNEGO człowieka, a nie narodu czy nacji; kiedy żałosna polska reprezentacja dostaje po dupie, zwykliśmy mówić przy użyciu trzeciej osoby; „ale przejebali”, „no, spierdolili po całości”. Kiedy jakimś astronomicznie nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności wygramy, z pełną hipokryzją zaczynamy posługiwać się pierwszą osobą liczby mnogiej – „daliśmy radę, c’nie Sebuś?”, „No, wygraliŚMY”. No kurwa. xD

    W sporcie, który opiera się na współrealizacji, wszystko sprowadza się do tego, by po wygranej chełpić i pysznić się cudzymi osiągnięciami przed obcym narodem. Przeciwnika natomiast należy poniżyć, sponiewierać, upokorzyć i obsrać w geście zwycięskiej i pustej narodowej dumy. Sport i współzawodnictwo nie mają nic wspólnego ze zdrową rywalizacją, gdy w grę wchodzi prestiż sportowców, etniczna, narodowa próżność, nacjonalizm i potrzeba współzależności; to ujście naszych najprymitywniejszych, zwierzęcych, plemiennych instynktów.

    Skutki? Bandą przywdzianych w dres i łysych szumowin, zbiorowe orgie, w trakcie których gangsterzy-wannabe stukają się swoimi pałkami po zawodach. xD

  8. Zuzu Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 11:03

    Chyba zacznę bardziej szanować kibiców. Wszyscy powyżej zdaje się, że czytają z lustra.
    Proszę, wypowiedziała się lepszą część narodu.

  9. AlkoHolik Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 11:17

    A ja piję i dobrze żyje!!!Zdrowie !!!

  10. spiew komus przeszkadza Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 12:23

    no to widze ze narud polski robi sie rasistowski niktórym kobietom nie przeszkadza ze mam meza afroamerykanina czy innego narodu i maja z ni dziecki dwa co polityka ma do sportu i ze w telewizji pokazuja te same programy w kułko mecz jest po to aby obejrzec pospiewac wszprzec klub na duchu i jaka była frekwencja na meczu i czy kucharski opłacił autokar na wyjazd

  11. miro Odpowiedz

    21 kwietnia 2019 at 15:53

    momo yansane to super gracz z ekstraklasy Białorusi. 3 mecze i bramka to jego statystyki. Gwinejczyk jest sr. napastnikiem i niewiele kosztuje, a z koncem roku konczy kontrakt. ogladalem jego mecz jest super kupmy go na przyszły sezonb

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>