W tłusty czwartek nie przytyjesz – pączkowe szaleństwo czas zacząć!

– Jednodniowe obżarstwo raczej może wpłynąć na niestrawność i złe samopoczucie (w tym wyrzuty sumienia), ale nie należy się zbytnio obawiać przyrostu masy ciała – twierdzi prof. Jan Krupa. Nasze „boczki” mogą więc czuć się bezpieczne, a dodatkowo wpłyniemy na przyszłość, gdyż jak mówi porzekadło: „jeśli ktoś w Tłusty Czwartek nie zje ani jednego pączka – nie będzie się mu wiodło”.

Kilka dni temu zwycięzca VII Mistrzostw Poznania w jedzeniu pączków zjadł ich 10 w 4 minuty i 12 sekund. Według prof. Krupy, zafundowanie sobie takiej „bomby kalorycznej” wcale nie musi oznaczać kłopotów zdrowotnych, a może przynieść pozytywne efekty.

– Kilka pączków zjedzonych raz do roku nikomu nie powinno zaszkodzić, tym bardziej, że po takiej ”słodkiej rozpuście” nie mamy już ochoty na główny posiłek w tym dniu, jakim jest obiad – wyjaśnia NW24 prof. Krupa, kierownik Katedry Turystyki i Rekreacji na Wydziale Turystyki i Nauk o Zdrowiu w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

– Jeżeli dodatkowo wypijemy większą ilość wody z solami mineralnymi (a nie gazowanej, kolorowej), nasz organizm zyska na składnikach mineralnych, ważnych zwłaszcza o tej porze roku – dodaje.

Do pałaszowania z uśmiechem na twarzy ostatkowych specjałów zachęca również instruktorka tarnobrzeskiego Studia Zdrowego Ciała „Fitneska” – Jednorazowe objedzenie nie będzie miało wpływu na naszą figurę, gdyż organizm wydali ten nadmiar, nie pozostawiając żadnych skutków ubocznych – tłumaczy.

A dla tych, których nie uspokajają głosy ekspertów, trenerka podaje prosty, lecz nieco wymagający przepis na spalenie zbędnych kalorii. – Jeden pączek to ok. 40 minut aerobiku lub jazdy na rowerze, 20 minut biegu, czy ewentualnie dla bardziej leniwych, pełna godzina intensywnego marszu – radzi. Dobrym sposobem jest również taniec – jak mówi przysłowie: „Jak ostatki, to ostatki, niech się trzęsą babskie zadki”.

Najważniejsze, aby to, co spożywamy było najwyższej jakości. – Pączek powinien być pulchny, lekko zapadnięty w środku – wyjaśnia NW24 pani Halina Bryś, emerytowana kucharka. – Cechy te świadczą o dobrej jakości ciasta – dodaje.

SŁONINOWA TRADYCJA

Dzisiejsze słodkie pączki w niczym oprócz kształtu nie przypominają tych pierwotnych, od których wzięły swój początek. Niegdyś były to okrągłe bułeczki z chlebowego ciasta, nadziewane słoniną i smażone na smalcu. Do środka czasami wkładano migdały lub orzechy wierząc, że kto na nie trafi, będzie miał w życiu szczęście.

W ten dzień nasi przodkowie objadali się również słoniną, boczkiem i mięsem, które suto zapijali wódką, ostatkowe obżarstwa i zabawy były bowiem ostatnimi chwilami łasuchowych szaleństw, przed nadchodzącym okresem ścisłego postu.

1
Dodaj komentarz

1 Wątków komentarzy
0 Odpowiedzi w wątku
0 Obserwujący
 
Komentarz z największą ilością reakcji
Najciekawszy wątek komentarza
1 Autorów komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dominika

„Pączek lubi ciepło. Przed spożyciem – przytulić”