Pojawiły się nowe możliwości zdobycia funduszy na drogi w miastach na prawach powiatu. Choć rządowa pula na ten cel wzrosła do 400 mln zł, dla Tarnobrzega te zapowiedzi wiążą się z trudnym dylematem. Przy obecnych kosztach inwestycji, nawet wysokie dofinansowanie zewnętrzne może okazać się niewystarczające, by udźwignąć budowę nowej trasy DK9.
Podczas ostatniego sprawozdania z prac między sesjami, prezydent Tarnobrzega Łukasz Nowak odniósł się do swojej wizyty w Ministerstwie Infrastruktury. Kluczowym tematem były realne możliwości sfinansowania nowego przebiegu drogi krajowej nr 9 w granicach miasta. Sytuacja jest skomplikowana: miasto stoi przed wyborem, czy partycypować w ogromnych kosztach, czy szukać innych rozwiązań.
Bariera 60 procent
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez wojewodę podkarpackiego, miasta na prawach powiatu mogą ubiegać się o dofinansowanie do 60% kosztów zadań na drogach krajowych i wojewódzkich. Choć to istotne wsparcie, prezydent Tarnobrzega studzi optymizm, wskazując na brutalną matematykę inwestycyjną.
Łukasz Nowak podał jako przykład odcinek o długości około 5 kilometrów, którego koszt szacuje się na blisko 200 mln zł. Nawet przy uzyskaniu 60-procentowego dofinansowania, wkład własny miasta byłby liczony w dziesiątkach milionów złotych.
– Na dzień dzisiejszy są to koszty, które wydają się nie być dla miasta możliwe – mamy inne dodatkowe dużo większe potrzeby – zaznaczył Łukasz Nowak, podkreślając, że miasto musiałoby zadeklarować udział finansowy nie tylko w samej budowie, ale już na etapie kosztownej dokumentacji projektowej i geologicznej.
Status drogi bez zmian
Największą nadzieją dla budżetu byłaby zmiana kategorii DK9 na drogę ekspresową. W takim scenariuszu inwestycja byłaby w 100% finansowana przez państwo (GDDKiA). Prezydent przekazał jednak jednoznaczną informację z ministerstwa: na ten moment zmiana statusu drogi jest niemożliwa.
Oznacza to, że Tarnobrzeg pozostaje w trudnej sytuacji zarządcy drogi krajowej, który musi zabezpieczyć ogromne środki na trasę służącą głównie ruchowi tranzytowemu.
Priorytet dla remontów istniejących tras
W obliczu tak wysokich kosztów nowej trasy, miasto zamierza skupić się na wykorzystaniu nowej subwencji drogowej na bieżące utrzymanie. Pieniądze te, dzielone między miasta proporcjonalnie do długości dróg, mają pozwolić na pilne prace remontowe.
W pierwszej kolejności miasto chce ratować ulicę Warszawską, której nawierzchnia wymaga interwencji.
– Będziemy starali się wyremontować częściowo na przykład odcinek ulicy Warszawskiej, na który w zasadzie za chwilkę możemy mieć już obowiązek i potrzebę ze względu na łuszczącą się nawierzchnię – zapowiedział włodarz Tarnobrzega.



No jasne ważniejsze jezioro po co nam nowe drogi. Jeziora to świetlana przyszłość tej wiochy.
Drogi są podstawą rozwoju miast zamiast ładowania w jezioro czas wziąć się za drogi tylko bez wąskich trujących przechodniów dróg bo tego już nie wytrzymamy. Czas Die ogarnąć i skupić na priorytetach a nie zapychania żołądków. Chcemy nowych dróg w mieście.
Gdybyście wpuścili spalarnie byłby podatek i tańsze śmieci dla mieszkańców, a tak dopłacamy rocznie do jeziora ok. 2 mln tylko nikt o tym nie mówi. Z podatku można by co roku robić parę km nowych dróg, a tak? Kopniak i pstryczek w nos