W minioną niedzielę Tarnobrzeg stał się areną walki o marzenia. W klubie Xtreme Fitness przy Alei Warszawskiej 5, podczas oficjalnych eliminacji Tyberian Team, wyłoniono pretendentów do tytułu najsilniejszego Polaka. To był wielki powrót do korzeni – otwartej formuły zawodów, która 25 lat temu ukształtowała legendy tego sportu.
Tarnobrzeskie eliminacje to pierwszy oficjalny przystanek na mapie tegorocznego Pucharu Polski. Stawka była wysoka: z kilkunastu zawodników tylko pięciu (plus dwóch rezerwowych) wywalczyło przepustkę do elitarnego cyklu 12 imprez, które zakończą się wielkim finałem.
Szukanie „tego czegoś” i powrót do korzeni
Inicjatorem powrotu do klasycznych zasad jest Tyberiusz „Tyberian” Kowalczyk.
– To powrót do pierwowzoru, do tego, jak zaczynaliśmy z Mariuszem Pudzianowskim 25 lat temu – podkreślał Tyberian. – Szukamy zawodnika, który ma „to coś”. Nie tylko surową siłę, ale kontakt z publicznością i stalową psychikę. Każdy musi zrobić ten pierwszy krok, by odmienić swoje życie i wejść do elity.
W sędziowskim gronie zasiedli najlepsi z najlepszych, m.in. Ireneusz Kuraś, który nie krył optymizmu, obserwując nową falę siłaczy:
– Wspominam swoje eliminacje, jak bardzo mi zależało. Dzisiaj wyniki są świetne. Pamiętajmy, że tu wygrywa się głową. Ważna jest koncentracja i to, jak zawodnik radzi sobie ze stresem pod ogromnym ciężarem – zaznaczył „Gryźli”.
Mordercze konkurencje i dramatyczna dogrywka
Zestaw ćwiczeń przygotowany przez organizatorów nie wybaczał błędów. Zawodnicy musieli zmierzyć się z:
- Martwym ciągiem o wadze 280 kg,
- Wyciskaniem belki szkockiej (130 kg) nad głowę.
Po tych dwóch konkurencjach eliminacyjnych sytuacja stała się niezwykle napięta. Trzech zawodników uzyskało identyczną liczbę punktów, co zmusiło sędziów do zarządzenia dogrywki. O wejściu do finałowej dziesiątki zadecydowała legendarna „waga płaczu” – mordercza próba trzymania ciężaru na czas na wyprostowanych rękach. To właśnie tam rozstrzygnęły się losy awansu.
Najlepsi weszli do ścisłego finału, gdzie czekały na nich jeszcze większe wyzwania:
- Spacer farmera (walizki o łącznej wadze 260 kg),
- Spacer buszmena (konstrukcja o wadze 365 kg niesiona na plecach),
- Przeciąganie 8-tonowego ciągnika siodłowego w szelkach na dystansie 20 metrów.
Sportowa pasja i lokalne święto
Dla zawodników każdy centymetr asfaltu był walką o przetrwanie. Dariusz Nowosielski, który na zawody przyjechał z Międzyrzeca Podlaskiego, zmagał się nie tylko z żelastwem, ale i urazem.
– Podczas rozgrzewki naciągnąłem triceps, ale na szczęście nie przeszkodziło mi to w walce. Dla mnie to relaks po pracy. Można być silnym na siłowni, ale to nie zawsze przekłada się na specyficzne konkurencje Strongman – tłumaczył Nowosielski.
Wydarzenie uświetniło drugie urodziny klubu Xtreme Fitness Tarnobrzeg. Właściciel siłowni, Damian Bielski, sam będący zawodnikiem sportów sylwetkowych, postanowił zafundować miastu widowisko najwyższej próby.
– Jesteśmy z Tarnobrzega i chcemy wspierać naszą społeczność. Te zawody to prezent dla mieszkańców. Jako kulturysta doceniam tę rywalizację. To, co ci panowie dźwigają, robi niewyobrażalne wrażenie – podsumował Bielski.
Zmagania w Tarnobrzegu oficjalnie otworzyły sezon. Przed nami 12 widowiskowych imprez, które wyłonią sześciu finalistów walczących o tron najsilniejszego Polaka.
VIDEO NIEBAWEM, ZAPRASZAMY
foto: Agnieszka Nycz, Piotr Morawski



gdzies byla informacja o imprezie?nie po co!
Tu są informacje… po imprezie
Komu i do czego to wszystko potrzebne?
Swoja siłę, energię wskazane by wykorzystali na budowach na ten przykład terenu stacji kolejowej w Tarnobrzegu. Trzeba zrobić przyspieszenie. Wakacje się zbliżają i pora będzie wyruszyć w Polskę i świat, koleją.
Czekam na fotografie z remontu dworca kolejowego w Tbg. Może warto też z Sobowa czy z okolic Sandomierza. Tylko nie taka ilość fotografii jak powyżej wykonano. Wystarczy kilkanaście, a konkretnych, z lądu i z wiaduktu.