Poseł Pluta pyta o stan zabezpieczenia przeciwpowodziowego w regionie

W czasie ostatniego, dziewiątego posiedzenia Sejmu Poseł Mirosław Pluta złożył zapytanie poselskie w sprawach bieżących, a dotyczące zabezpieczenia przeciwpowodziowego w naszym regionie.

Poseł Mirosław Pluta pytał Marcina Korolca – Ministra Środowiska, jakie działania podjął rząd w sprawie poprawy zabezpieczenia przeciwpowodziowego górnej Wisły i jak przebiega ich realizacja.

Poseł podkreślił, że w szczególności chodzi mu o dolinę Wisły i Sanu na Podkarpaciu. Jak argumentował – na przestrzeni ostatnich latach, nasz region kilkakrotnie został dotknięty powodziami. A dla tych mieszkańców są to wciąż żywe i bolesne wspomnienia.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska Stanisław Gawłowski odpowiedział, że w roku bieżącym Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie będzie realizował pięć zadań, które będą finansowane z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej.

– Zadania o łącznej wartości 7,14 mln złotych dotyczą różnego rodzaju prac na obiektach hydrotechnicznych znajdujących się na terenie Podkarpacia – mówił S. Gawłowski.

– W ramach ˝Programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły˝ na terenie województwa podkarpackiego jest zadanie związane z programem ochrony przeciwpowodziowej zlewni Sanu wraz z Wisłokiem na odcinku do Rzeszowa. Jest też program ochrony przeciwpowodziowej zlewni Wisłoki, program ochrony przeciwpowodziowej od źródeł do Rzeszowa i dla samej zlewni Wisłoki – dodał sekretarz stanu.

Stanisław Gawłowski zaznaczył, że realizowane są też zadania przeciwpowodziowe przez Podkarpacki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych. Trwają również prace przygotowawcze w celu uruchomienia inwestycji związanej z budową zbiornika Kąty – Myscowa.

Wystąpienie Posła Mirosława Pluty:

video: MiroslawPlutaTV

foto: archiwum

Subskrybuj
Powiadom o
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Malanowski
8 lat temu

powiem jak Czerepach z Rancza do Wójta Kozioła – GENIUSZ !

tarnobrzeżanin
8 lat temu

Niebawem zaczną się prace na wale od Tbg do Koćmierzowa. Jak to ma być zabezpieczenie przed powodzią to ja dziękuję. A co z drugą stroną? A co z wyżej lub niżej położonym wałem? Gdzieś musi znaleźć się niższy lub słabszy odcinek wału, którym woda przeleje się i go rozerwie. Po co wydawać publiczne ogromne pieniądze na coś co nie spełni swojego zadania? Trzeba udawać, że coś się robi… Trzeba pytać? Rzeka jest problemem ogólnopolskim a nie kilku samorządów.

Mona Liza
8 lat temu

a ja zacytuję słowa jednej z poszkodowanych w powodzi, która po podliczeniu strat i zysków powiedziała: OBY CZĘŚCIEJ !

Maniek
8 lat temu

Powodzie były, są i będą. Nawet gdy wydamy miliardy zł na wały to jedno jest pewne – wszystkich i tak nie wzmocnimy i nie podniesiemy. A nawet gdybyśmy je podnieśli to i tak przyjdzie taka woda, że je przeleje.

stix
8 lat temu

Mówi się, że katastrofalne powodzie to efekt tego, że nigdy nie mieliśmy funduszy na regulację Odry czy Wisły. Doświadczenia zachodnie pokazują, że to błędne rozumowanie. Regulacje rzek, które zwykle miały służyć rzecznemu transportowi – nie zmniejszają zagrożenia, one zwiększają ryzyko powodzi! Na przykład Ren. Próbowano go ująć w karby od stuleci. Najpierw wznoszono obwałowania, a potem zaczęto go „prostować”. Odcinano meandry i regulowano koryto. Długość tzw. górnego Renu, czyli odcinka poniżej Bazylei, skrócono z 354 do 273 km. Na Renie mamy też osiem stopni wodnych, których zadaniem jest produkcja energii i ułatwianie żeglugi. Do tego doszły potężne budowle hydrotechniczne na dopływach rzeki. Obszar naturalnie zalewany przez Ren został zmniejszony – głównie odcięty przez wały i zabudowany – i skurczył się z 1000 do 140 km kw. Ren nazywany jest sztuczną rzeką. Efekty są tragiczne. Czas przepływu fali powodziowej na odcinku Bazylea – Karlsruhe zmniejszył się z 64 do 23 godzin. Woda po prostu tam gna. Na dodatek to olbrzymia woda. Regulacja sprawiła, że największy chwilowy przepływ wody pojawiający się w czasie powodzi na wysokości Kolonii zwiększył się o 800 m sześc. na sekundę – to tak jakby poza wodą Renu zaczęła tam płynąć jeszcze ilość wody prowadzona przez dolną Wisłę… Czytaj więcej »

stix
8 lat temu

W grudniu’93, w okolicach Świąt Bożego Narodzenia Niemcy i inne kraje Europy Zachodniej nawiedziła wielka powódź. W Niemczech zginęło co najmniej 7 osób. Tysiące ludzi musiano ewakuować. Tysiące poniosło straty materialne. Straty tym dotkliwsze,, że – jak podaje „Rzeczpospolita” z 24-26.12.92, s. 22 – „w Niemczech żadne towarzystwo ubezpieczeniowe nie zajmuje się ubezpieczeniami przeciwpowodziowymi. Jeśli ktoś uparł się, żeby mieszkać na terenie zagrożonym, to musi sam ponosić ryzyko.” Zrozpaczonych utratą majątku usiłowali pocieszyć zatrudnieni przez władze psychologowie. A więc tragedia. I to na wielką skalę. A przyczyny tej tragedii są paradoksalne. Otóż do katastrofalnych rozmiarów powodzi w Niemczech przyczyniła się regulacja rzek, która prowadzona jest przecież m.in. w imię… działania przeciw powodzi. A ponieważ rzeki reguluje się nie tylko w Niemczech, ale także i w Polsce, warto więc tej sprawie poświęcić więcej uwagi. Tym bardziej, że nasi rodzimi hydrotechnicy i technokraci, w tym urzędnicy Ministerstwa Ochrony Środowiska, forsują i lansują kolejne inwestycje. „Eksperci sądzą, że powódź jest wynikiem regulacji rzek, prostowania zakoli i betonowania brzegów. Wezbrana woda nie rozlewa się i nie wsiąka.” Teraz, gdy woda opada, rozpoczyna się szukanie przyczyn katastrofy. Zdaniem ekologów wina leży tylko po jednej stronie: to człowiek, nie natura, sprawił, że powódź przyjęła aż takie… Czytaj więcej »

6
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x