
Choć mamy drugą połowę marca, na ulicy Plażowej wciąż panują „zimowe” egipskie ciemności. O interwencję w tej sprawie poprosił naszą redakcję mieszkaniec, który codziennie wraca tędy z pracy. Po naszym zapytaniu, magistrat (odpowiedź z 20 marca br), przedstawił zaskakujące tłumaczenie o „śniegu odbijającym światło”. dwig
Problem dotyczy kluczowego odcinka drogi wokół Jeziora Tarnobrzeskiego. Sytuacja jest uderzająca dla każdego, kto porusza się trasą od strony Machowa. Jak informuje nas czytelnik, po zmroku różnica między dwiema stronami wjazdu nad akwen jest kolosalna.
Jadąc od Machowa, najpierw pokonujemy ulicę Plażową – tam panuje absolutna ciemność. Dopiero po przejechaniu tego odcinka i wjechaniu w ulicę Żeglarską, pojawia się światło.
Energooszczędność w teorii, mrok w praktyce
Zgodnie z założeniami energooszczędnymi, po zmroku nad jeziorem nie palą się główne latarnie, a jedynie charakterystyczne świetliki zamontowane w połowie słupów. To one mają wyznaczać szlak i zapewniać minimalną widoczność. Problem w tym, że na Żeglarskiej to rozwiązanie działa, a na Plażowej – mimo identycznej infrastruktury – świetliki pozostają martwe.
Zwróciliśmy się do Urzędu Miasta z pytaniem o przyczynę tej awarii. Odpowiedź, którą otrzymaliśmy 20 marca br. wskazuje na… technologię i pogodę. Okazuje się, że obie ulice mają inne systemy sterowania. Na Żeglarskiej działa prosty programator czasowy, natomiast na Plażowej zamontowano „inteligentny” czujnik zmierzchu, który rzekomo został oszukany przez zimową aurę.
„Ten na ul. Plażowej jest położony w taki sposób, że przy opadach śniegu i przy utrzymującym się śniegu ten czujnik poprzez odbite światło nie działał. Obecnie nie będzie już tego problemu” – brzmi oficjalna odpowiedź z magistratu przesłana do naszej redakcji.
Śniegu brak, światła też
Urząd zapewnia nas, że „obecnie nie będzie już tego problemu”, ponieważ śnieg zniknął. Rzeczywistość mówi jednak co innego. Wczoraj wieczorem tj. 22 marca, na ulicy Plażowej latarnie i świetliki nadal się nie świeciły. Teoria o „śniegu odbijającym światło” kompletnie upada w zderzeniu ze stanem faktycznym.
Dla mieszkańców to przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa. Ulica Plażowa to popularna trasa dla osób wracających po zmianie z terenów przemysłowych w Machowie.
– Ludzie wracają tędy rowerami z pracy, często po zmroku. Najpierw jadą w całkowitej ciemności ulicą Plażową, by dopiero na Żeglarskiej odetchnąć z ulgą, bo tam światło jest – opisuje mieszkaniec w wiadomości do nas.
Mimo że śniegu nie ma od dawna, urząd w odpowiedzi z 20 marca wciąż upatrywał w nim przyczyny awarii. Ponieważ wieczorem 22 marca na ulicy Plażowej nadal panował mrok, skierowaliśmy do magistratu kolejne pytania o konkretny termin naprawy systemu. Do tematu będziemy wracać.



1) Im ciemniej tym przyjemniej.
2) Rowerzysta powinien posiadać lampkę przednią i tylną. O tym mówią przepisy. Niektórzy bez oświetlenia jadą i są ubrani w odzież w ciemnych kolorach.
Ciemności wszelakie są znakomite do testowania lamp rowerowych, ręcznych.
Jakem czarownica to na miotle mam przynajmniej czerwoną lampkę.
Trafna uwaga, jednak zakłada ona, że rowerzysta jest odpowiedzialny i przygotowany do różnych warunków.
Patrząc na „wyczyny” wielu piratów rowerowych w mieście (przejeżdżanie przez przejścia dla pieszych, wjeżdżanie wprost pod samochód, przejeżdżanie na czerwonym świetle, sprawianie zagrożenia w stosunku do pieszych i inne) nie dziwi mnie nawet, że niektórzy rowerzyści wracający po zmroku ul. Plażową nie pomyśleli o tym, by zadbać o oświetlenie.
Czasowe awarie się zdarzają, zdarzają się też ulice gdzie w ogóle nie ma oświetlenia. Rowerzysta ma być przygotowany do każdych warunków, jakoś kierowcy samochodów nie narzekają, gdy jadą wieczorem czy nocą.
Oświetlenie przednie i tylnie to obowiązkowe wyposażenie rowerzysty i chyba ktoś o tym zapomina, próbując zrzucić winę na UM. Nie tędy droga.
Dobrze by było jakby Policja czy Straż Miejska czasem patrolowały tę ulicę po zmroku i wyłapywały rowerzystów bez oświetlenia.
…,o to to. Jeżdżą jak partyzanci. kompletna nieznajomość podstawowych przepisów. Może warto prowadzić edukację. Może warto zacząć od szkół i od dzieci potem od różnych grup zawodowych w firmach, zakładach pracy. Wszak ludzie do pracy dojeżdżają rowerami. No i wreszcie uruchomić milicje by zaczęła egzekwować, na tych piratach rowerowych, przestrzeganie przepisów.
Kiedyś źle się taka ich jazda źle skończy.
Powinny być karty rowerowe I, II i III stopnia i obowiązkowe egzaminy dla dzieci w szkole: 1) po ukończeniu 10. roku życia (I stopień – egzamin w szkole, karta wydawana przez Dyrektora szkoły) 2) po ukończeniu 15. roku życia (II stopień – egzamin w szkole przeprowadzany i zatwierdzany przez policjanta, karta wydawana przez Dyrektora szkoły po zatwierdzeniu egzaminu przez Policję) 3) po ukończeniu 18. roku życia (III stopień – pełna karta rowerowa – egzamin przeprowadzany przez WORD). Osoby pełnoletnie (18+), które nie miałby żadnej karty rowerowej, musiałyby przejść po kolei wszystkie 3 egzaminy (w WORD) i uzyskać pełną kartę rowerową, chcąc poruszać się rowerem po drogach publicznych. Dodatkowo powinny być punkty karne dla rowerzystów z analogiczną możliwością zabrania karty rowerowej w przypadku uzbierania odpowiednio dużej liczby punktów, a także obowiązkowe szkolenia okresowe dla rowerzystów w WORD i w razie konieczności – także obowiązkowym egzaminem po odebraniu karty rowerowej. Idealnie byłoby także objęcie rowerzystów obowiązkowym OC, co znacząco przyspieszyłoby procedurę uzyskiwania odszkodowań od piratów rowerowych a im samym podnosiło składki w przypadku wyrządzania szkód (np. pieszym). Żeby nie było, że uwziąłem się na rowerzystów – analogiczne rozwiązania można byłoby wprowadzić w przypadku użytkowników hulajnóg elektrycznych, może poza obowiązkowymi egzaminami dla uczniów,… Dowiedz się więcej »
Nie wiem czy w takiej jak opisana formie powinno być prowadzone przygotowanie do jazdy rowerem, ale bezwzględnie coś z tym trzeba poczynić bo to co się dzieje na chodnikach, drogach rowerowych i jezdniach w wykonaniu rowerzystów i hulajnogowców to woła o pomstę na niebie. Kompletna ignorancja. Byle tylko dobrze ktoś potrafił ludzi przygotować. Kiedy bylem dzieciakiem i karty rowerowe obowiązywały, to na egzaminie na kartę rowerową było pytanie o roli Straży Pożarnej (!). No cóż, spodziewałem się raczej pytań dotyczących przepisów, a, że analizowanie ich sprawiało mi frajdę to i przygotowany byłem, wydaje mi się dobrze. Na zajęcia, dobrze że tylko jedne, w ramach przygotowania do egzaminu przybył gość z Milicji Obywatelskiej ale jakiś porażony prądem (a nie poparzony kawą), bo się zaczął ciskać do dzieci. Chyba mu, temu uysemu jakąś krzywdę tym wyrządzili, że skierowali do szkoły. Zajęcia te niemile się wspominało, jak i MO w ogóle. Za czasów PRL były wydawane znakomite książki dla rowerzystów, motocyklistów i kierowców autek. Znakomitość polegała na przejrzystości treści, z rysunkami z pozycji kierującego, a nie z góry oraz na zaznaczaniu w książkach dla motocyklistów jak należy zachować się na prostym odcinku drogi, jak na łuku i jak za nim. Znaczone to było… Dowiedz się więcej »
A w domu ci światło potrzebne ? Kiedyś były lampy naftowej albo ognisko ! A dzis żyrandole, lampki , kinkiety , powinna policja chodzić po domach takich jak ty i karać więzieniem za bezpodstawne zuzywanie prądu! Co za tok myślenia, setki tysięcy wjebane w latarnie i nie świeca po snieg stopniał miesiąc temu ! Po to tam sa zeby świecić a nie świeca bo ktos rżnie głupa ze snieg , se deszcz ze gołąb nasrał
Sęk właśnie w tym, że można mieć teoretycznie odcięty prąd i żyć, poza tym każdy kto prąd ma (czyli prawie wszyscy) płacą za niego i to niemało, więc mają prawo go używać. Jeśli ktoś jednak nie używa to nikomu tym nie szkodzi.
Sytuacja z rowerzystą jest zupełnie inna, poruszając się w ciemności bez oświetlenia może w kogoś wjechać i zrobić krzywdę innym uczestnikom ruchu drogowego. Stąd oświetlenie roweru to nie prawo, a obowiązek rowerzysty. Latarnie na ul. Plażowej dotychczas świeciły i świecić będą. Chwilowe awarie się zdarzają i to nie powód żeby jeździć w ciemności. Samochodem też jeździsz wieczorem po ciemku, jak na danej ulicy nie ma oświetlenia?
Każdy rowerzysta czy nawet pieszy powinien być gotowy na wypadek braku prądu czy awarii lamp ulicznych. Wszak noc może być bez świecącego księżyca i wtedy po omacku do chaty dojść musi. W domu czy mieszkaniu obowiązkowo powinna być latarka, zawsze położona w jednym miejscu, by jej nie szukać w ciemnościach w razie awarii. Ja mam nawet lampkę w łazience. Już mi się przydała, kiedy będąc w wannie nagle zgasło światło. Dużo nie trzeba inwestować. Wystarczy zwykła mała latarka za kilkanaście złociszy i taka by można ja postawić na stole, półce,pralce, skierowaną światłem w sufit, który to sprawia, że znacznie rozświetla pomieszczenie. Noszę też szczególnie zimą mini latarkę. To też na wypadek awarii. Ciemności zaczynają się dużo wcześniej niźli w innych porach roku. Przydała się i ona, kiedy w klatce schodowej nie było światła. Przynajmniej nie szedłem po omacku a i kluczem do zamka z jej pomocą trafiłem. Ostrzegam, że można w ciemnościach potknąć się o schodek, a skutek może być w postaci złamania kończyny ! Co do rowerzystów to każdy ma obowiązek posiadania lamp przedniej i tylnej, bo tego wymagają przepisy. Tak poza tym to dla własnego bezpieczeństwa. Należy wziąć pod uwagę, że zawsze awarie oświetlenia były i będą. Wracając… Dowiedz się więcej »
Głosujemy na uprzywilejowanych w rywalizacji o władzę, więc mamy to, co mamy. Czas zacząć organizować się, aby w następnych wyborach, tak samorządowych jak i parlamentarnych, stworzyć komitet dla wszystkich pominiętych, którzy nie widzą dla siebie reprezentacji wśród pozostałych komitetów. Nie żeby zdobyć władzę, ale by móc wreszcie zagłosować z przekonaniem, przeciw uprzywilejowanym, a nie na „mniejsze zło”.
Pozwolę sobie zauważyć, że dzisiaj są dostępne lampki rowerowe, tak przednie jak i tylne, w ilościach …ogromnych. Są też taśmy odblaskowe, breloczki, zwane wisiorkami zaczepiane karabińczykami. jest tego w bród. Dostępne w każdym rowerowym sklepie, a w necie to tego zatrzęsienie jest. Jaki problem coś takiego zakupić i zamontować?
Tragedia jest, że ludziska rowerem jadą nieoświetleni, nieoznakowani. To chyba logiczne, że grozi to upadkiem, połamaniami, potłuczeniami i uszkodzeniem roweru. Gdzie ludziska mają mózgi ? to ja nie wiem.
Milicja powinna dawać mandaty to może się wreszcie nauczą. Obowiązkowo spuszczenie powietrza z koła , by się gostek nauczył jeździć prawidłowo. Pedałowanie pieszo dobrze mu zrobi , będzie czas na przemyślenie. Pompkę należy zabrać gdyby przy rowerze była i wręczyć rowerzyście wezwanie na komisariat po jej odbiór. Prosta metoda, a wydaje się skuteczna.
dziady nie potrafią naprawić od lat sygnalizacji kopernika/sikorskieg/wyspiańskiego, wiec ten stan to raczej standard w UM
Przecie sprawna. Leciałam nad nią na miotle dzisiaj z rana.
Cytat z treści ww artykułu:”O interwencję w tej sprawie poprosił naszą redakcję mieszkaniec, który codziennie wraca tędy z pracy.”
Czy redakcja zapytała jegomościa wracającego rowerem z pracy, czy posiadał lampę rowerową, przednią?Jeździłem wielokrotnie po tym terenie kiedy było ciemno, oczywiście z lampą przy rowerze i dałem radę. Teraz wszyscy by chcieli mieć świetlaną drogę przed sobą. Wracałem drogą rowerową obok Wisłostrady. Spotykałem nieoświetlonych rowerzystów i biegających czy spacerujących. Oczywiście tych ostatnich też bez lampek, opasek odblaskowych. Chyba tylko przejeżdżające samochody im czasem drogę oświetlały.
Kolejna super inwestycja w mieście za urzędowania pani Trzeciak, obok las vegas lampowy na parkingu nad jeziorem, kótry nigdy nie zostanie włączony a tłumaczenie urzędników, że to wina zalegającego śniegu jakby dla debili. Spierdoli….li to niech napiszą prawdę a nie pierd….la o śniegu gdy od kilkunastu dni temp 15-18 stopni. Kto robi z siebie durnia? Komentujący piszą o lampkach przy rowerze, dobrze to dlaczego drogi są oświetlone skoro każde auto ma światła?
Bo to teren miejski, zabudowany to dlatego drogi są oświetlone. Teren jeziora teoretycznie to chyba nie jest miejski.
Mnie to jedno. Latam na miotle z czerwonym światłem.
Może te czujniki wykrył zorzę? Była przez kilak dni.