Głębokie błoto, spieniona woda, ściany z opon i czołganie się pod wrakami samochodów. W minioną sobotę, 18 lipca, Jezioro Tarnobrzeskie po raz kolejny stało się areną zmagań dla miłośników mocnych wrażeń. Bieg przeszkodowy RUN.Fit, organizowany przez TBG GYM Fitneskę, przyciągnął rekordową liczbę uczestników z rożnych części Polski.
Tegoroczna edycja RUN.Fit, odbywająca się tradycyjnie w ramach Dni Tarnobrzega, udowodniła, że moda na ekstremalne bieganie z przeszkodami ma się świetnie, a Tarnobrzeg jest doskonałym miejscem do organizacji tego typu wydarzeń. Słoneczna pogoda i naturalne warunki wokół jeziora stworzyły idealną scenerię do wylania litrów potu.
– Zapisy w tym roku pobiły rekordy – mówi z uśmiechem Marta Kaczmarek, główna organizatorka ze studia Fitneska Tarnobrzeg. – Na liście startowej mieliśmy ponad 250 dzieci oraz około 200 dorosłych z całego kraju: od Świętokrzyskiego, przez Kraków, Kielce, aż po Warszawę.
Mały krok w błocie, wielki skok dla malucha
Sportowe zmagania punktualnie o 11:00 otworzyli najmłodsi. W ramach RUN.Fit Kids dzieci rywalizowały na dystansach od 1 do 2 kilometrów, podzielone na cztery kategorie wiekowe: Żaczki (najmłodsi), Tygryski, Zuchy i Bystrzaki.
Dla dziecięcych kategorii trasa została specjalnie zmodyfikowana, by zapewnić maksimum frajdy przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa. Jednak nie oznacza to, że było łatwo. Już pierwsza przeszkoda – gęsta, śliska piana – weryfikowała równowagę młodych zawodników.
– Najmłodszy uczestnik tegorocznej edycji miał zaledwie dwa latka. Takie maluchy idą za rączkę z mamusią, rodzice delikatnie pomagają omijać przeszkody i motywują. Kategoria dziecięca jest zrobiona tak, że każdy, absolutnie każdy, da radę – podkreśla Marta Kaczmarek.
Same dzieci nie kryły ekscytacji. – Było trudno i męcząco, ale pierwsza przeszkoda z pianą była super! Najtrudniejsza była góra z opon, a najfajniejsze czołganie się pod samochodami – relacjonowały na mecie młode uczestniczki, dumnie prezentując zdobyte medale.
RUN.Fit Elite: 5 kilometrów wszechstronnego wysiłku
O godzinie 13:00 na starcie zameldowali się dorośli. Przed nimi rozpościerała się trasa licząca 5 kilometrów (dwa okrążenia), najeżona naturalnymi i sztucznymi utrudnieniami. Zawodnicy musieli biegać po piachu, przedzierać się przez bagna, wspinać na potężne kontenery i podwieszane konstrukcje z drewna.
– Trasa dla dorosłych była jak zawsze fantastyczna i wymagająca wszechstronnego przygotowania – zaznacza Krzysztof Kaczmarek, współorganizator biegu. – Pamiętajmy jednak, że traktujemy to przede wszystkim jak dobrą zabawę. Osoby walczące o zwycięstwo dają z siebie wszystko, ale dla większości głównym celem jest bezpieczne ukończenie biegu z uśmiechem na twarzy i wzajemna pomoc na trasie.
I faktycznie, duch fair play był wszechobecny. Zawodnicy, bez względu na to, czy na co dzień trenują biegi czy są amatorami, podawali sobie ręce przy wyjściu z bagna i podciągali się nawzajem na najwyższe kontenery.
– Buty, skarpety, wszystko mokre i pełne piachu. Na czołganie się w błocie i przepływanie części trasy chyba nie da się w pełni przygotować, ale to niesamowite wyzwanie. Jeśli tylko czas pozwoli, chętnie tu wrócę! – mówiła zaraz po przekroczeniu mety Żaneta, jedna z uczestniczek.
Organizatorzy mocno podkreślają, że tak wielkie wydarzenie nie mogłoby się odbyć bez zaangażowania sztabu ludzi o dobrych sercach.
Ekstremalna trasa to dni ciężkiej pracy fizycznej. – To nie jesteśmy tylko my. To jest ogromna ekipa ludzi: żołnierze, policjanci, służby mundurowe i strażacy. To oni kopią dołki, zalewają je wodą i układają przeszkody, żeby bieg był widowiskowy, ale przede wszystkim bezpieczny. Z całego serca im za to dziękujemy – dodaje na zakończenie Marta Kaczmarek.
Wysiłek, brudne ubrania i potworne zmęczenie to tylko ułamek tego, co działo się nad Jeziorem Tarnobrzeskim. To, co zostanie z uczestnikami na najdłużej, to satysfakcja, pokonanie własnych słabości i potężna dawka endorfin.
foto&video: Agnieszka Nycz


