Za nami otwarcie ofert w drugim przetargu na budowę drugiej stanicy żeglarskiej nad Jeziorem Tarnobrzeskim. Złożona propozycja opiewa na blisko 25 milionów złotych i niemal idealnie pokrywa się z urzędowym kosztorysem inwestorskim. Prawdziwym problemem pozostaje jednak budżet miasta, w którym zabezpieczono na ten cel ponad dwa razy mniej.
Przypomnijmy, że pierwsze postępowanie na tę inwestycję zakończyło się fiaskiem, gdy jedyna oferta firmy Sorted opiewała na 33,7 mln zł. Wówczas w przestrzeni publicznej pojawiały się głosy o przestarzałych kosztorysach z 2023 roku. Jak jednak wynika z oficjalnych wyjaśnień urzędu miejskiego, sprawa wygląda zupełnie inaczej – i stawia samorząd w trudnym położeniu wizerunkowym.
Miasto już w 2025 roku zleciło opracowanie kompleksowej dokumentacji projektowo-kosztorysowej za kwotę 297 660 zł brutto. Zgodnie z tym nowym kosztorysem inwestorskim, sporządzonym 16 czerwca 2026 roku, realna wartość robót budowlanych została oszacowana na 25 521 660,84 zł brutto (20 749 317,76 zł netto).
W drugim przetargu (nr BZP-I.271.30.2026), którego otwarcie nastąpiło 29 lipca 2026 roku, wpłynęła jedna oferta – od spółki TREEBUD z Myślenic. Wykonawca wycenił prace na 24 899 999,46 zł brutto (20 243 902,00 zł netto).
Oznacza to rynkowy paradoks: oferta firmy jest wręcz nieznacznie niższa od urzędowego kosztorysu. Prawdziwym problemem nie jest więc drogi rynek budowlany, lecz fakt, że miasto ogłosiło przetarg, mając w budżecie zabezpieczone zaledwie 11 702 340,00 zł brutto – czyli mniej niż połowę kwoty wynikającej z oficjalnego kosztorysu przygotowanego na zlecenie samego magistratu.
Jakie plany ma miasto?
W obliczu faktu, że kwota najniższej oferty po raz kolejny drastycznie przekracza dostępne środki budżetowe, urząd analizuje kilka scenariuszy ratunkowych. W grę wchodzą:
-
Zwiększenie wkładu własnego po podjęciu odpowiednich decyzji budżetowych.
-
Pozyskanie dodatkowego finansowania zewnętrznego.
-
Etapowanie robót oraz optymalizacja rozwiązań materiałowych i technicznych.
-
Ograniczenie elementów, które nie są niezbędne dla podstawowej funkcji obiektu.
Urzędnicy zastrzegają jednak, że ewentualne cięcia w projekcie mają sztywne granice prawne. Obiekt musi zachować wymaganą funkcjonalność, standardy bezpieczeństwa, dostępności oraz przepisy przeciwpożarowe. Co więcej, jakiekolwiek zmiany w lokalizacji urządzeń wodnych (pomostów, slipu czy robót w dnie zbiornika) wymagają ścisłego trzymania się pozwolenia wodnoprawnego, a każda istotna korekta w tym zakresie wiązałaby się z koniecznością uzyskania nowej, czasochłonnej decyzji.
Co z dotacją na 9,6 miliona złotych?
Kluczową niewiadomą pozostaje rządowe dofinansowanie. Miasto posiada umowę dotacji celowej na kwotę nie wyższą niż 9 600 000 zł, rozłożoną na lata 2026–2027 (do 3,2 mln zł w 2026 roku i do 6,4 mln zł w 2027 roku). Okres kwalifikowalności wydatków mija 31 grudnia 2027 roku.
Magistrat przyznaje jednak otwarcie, że nie ma bezwarunkowej gwarancji wypłaty środków. Dotacja musi być rozliczana zgodnie z harmonogramem, a jej udział nie może przekroczyć 80% rzeczywistych kosztów kwalifikowanych. Choć umowa przewiduje możliwość aneksowania i przesuwania terminów w uzasadnionych przypadkach, wymaga to zgody Wojewody i nie następuje automatycznie.
Sytuacja drugiej stanicy jest niezwykle napięta. Skoro urzędowa wycena opiewa na ok. 25 mln zł, a w kasie miasta brakuje ponad 13 milionów, najbliższe tygodnie rozstrzygną, czy samorząd zdoła znaleźć brakujące miliony, czy też inwestycja czeka kolejny zwrot akcji.


