Tarnobrzeskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego znalazło się w trudnym momencie. Z jednej strony po raz pierwszy od dłuższego czasu spółka zaczęła wychodzić na prostą. Zarabia na swojej codziennej działalności, zdobywa nowe kontrakty i poprawia wyniki. Z drugiej – nad jej przyszłością wciąż wiszą stare sprawy sądowe. Jeśli zakończą się niekorzystnymi wyrokami, potrzebne będą miliony złotych, których ani spółka, ani miasto dziś nie mają. Nie wypalił też plan zdobycia dodatkowej gotówki poprzez sprzedaż działki.
Na co dzień jest lepiej. Problem zaczyna się w bilansie
Jak tłumaczy prezes TTBS Jakub Sudoł, bieżąca działalność spółki zaczęła wreszcie przynosić efekty. Gdyby nie obowiązek tworzenia rezerw na toczące się procesy sądowe, ubiegły rok zakończyłby się zyskiem przekraczającym 387 tys. zł.
Pozytywny trend utrzymuje się również w tym roku. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy TTBS wypracował blisko 395 tys. zł zysku. Spółka zdobywa też kolejne zlecenia. Wygrała trzyletni przetarg na utrzymanie zieleni na osiedlu Przywiśle i przejmuje zarządzanie następnymi wspólnotami mieszkaniowymi.
To jednak tylko jedna strona finansowego obrazu.
Ze względu na konieczność utworzenia rezerw w wysokości niemal 3,5 mln zł na ewentualne przegrane procesy, końcowy wynik za 2025 rok zamknął się stratą przekraczającą 3,14 mln zł. Dodatkowo zyski z bieżącej działalności nadal nie wystarczają na pokrycie rat kredytów zaciągniętych na budowę bloków. Efekt jest taki, że wolnych środków finansowych praktycznie nie ma.
Sprzedaż działki nie doszła do skutku
Jednym z pomysłów na poprawę płynności finansowej była sprzedaż działki przy ul. Litewskiej. Aby było to możliwe, miasto przekazało TTBS dwie inne nieruchomości, na które – po zakończeniu formalności – przeniesiono zastaw bankowy. Pieniądze ze sprzedaży miały zostać przeznaczone na remonty oraz stworzenie finansowej rezerwy na wypadek niekorzystnych rozstrzygnięć sądowych.
Plan jednak się nie powiódł. Mimo promocji oferty w prasie i radiu, dwa przetargi zakończyły się bez żadnej oferty.
Temat wrócił podczas sesji Rady Miasta. Radny Damian Szwagierczak zwrócił uwagę, że po intensywnych opadach teren przy ul. Litewskiej zamienia się w rozlewisko, co może skutecznie zniechęcać potencjalnych inwestorów. Radna Bożena Kapuściak oceniła, że takie wypowiedzi utrudniają sprzedaż działki. Radny odpowiedział jednak, że kupujący doskonale znają sytuację, a bez wykonania odwodnienia trudno liczyć na zainteresowanie tym terenem. Tym samym nieruchomość przekazana przez miasto nadal pozostaje niesprzedana.
Nad spółką wciąż wiszą procesy
Największym problemem pozostają jednak sprawy sądowe. Chodzi przede wszystkim o spór z wykonawcą bloku przy ul. Św. Barbary 9B – firmą MarCom – a także postępowania dotyczące rozliczeń energii elektrycznej i opłat czynszowych.
Łączna wartość wszystkich roszczeń wraz z odsetkami przekroczyła już 6,8 mln zł. To właśnie z tego powodu banki nie chcą udzielić TTBS żadnego finansowania.
Podczas sesji Rady Miasta prezes Jakub Sudoł nie ukrywał, że ewentualna przegrana w najważniejszym procesie może mieć bardzo poważne konsekwencje.
– Jeżeli wyrok w sądzie gospodarczym zostanie przegrany, to w przeciągu trzech tygodni mamy komornika na kontach. W przeciągu dwóch tygodni prezes musi ogłosić upadłość spółki, chyba że właściciel zapłaci gotówkę – mówił.
Magistrat przyznaje, że to efekt błędów sprzed lat – m.in. rozpoczynania budowy bez zapewnionego finansowania czy przegapienia terminów na zgłoszenie budowlanych usterek. Miasto nie ma jednak w kieszeni wolnych kilku milionów złotych na nagły ratunek.
Plan awaryjny zakłada powolne szukanie oszczędności w wydatkach miejskich, np. na oświetleniu, by sukcesywnie odkładać grosz do grosza na wypadek najgorszego scenariusza.


wioska