Czy radny zatrudniony w spółce wywożącej śmieci może brać udział w dyskusjach i głosowaniach dotyczących gospodarki odpadami? W Tarnobrzegu wybuchł prawno-polityczny spór. Radna Anna Pekár pyta o etykę i bezstronność, Prezydent Łukasz Nowak wskazuje na przepis nakazujący wyłączenie radnego z głosowania, a sam zainteresowany – Wacław Golik – kategorycznie odrzuca zarzuty, twierdząc, że broni mieszkańców przed podwyżkami.
Radna pyta o etykę i lobbing
Zaczęło się od interpelacji złożonej przez radną Annę Pekár. Zwróciła się ona do władz miasta z prośbą o prawną ocenę aktywności radnego Wacława Golika, który na co dzień jest pracownikiem firmy FCC – podmiotu realizującego usługi odbioru odpadów na rzecz Tarnobrzega.
Radna Pekár podkreślała, że występowanie w podwójnej roli – reprezentanta mieszkańców oraz pracownika wykonawcy – budzi poważne wątpliwości lokalnej społeczności. Wskazywała, że sytuacja, w której pracownik firmy wykonawczej jest jednocześnie osobą współdecydującą o warunkach jej funkcjonowania w systemie miejskim, tworzy ewidentny konflikt interesów.
Radna pytała m.in. o to, czy udział radnego w głosowaniach nie narusza art. 25a ustawy o samorządzie gminnym.
Magistrat: W kluczowym głosowaniu radny powinien się wyłączyć
Odpowiedź Prezydenta Miasta Łukasza Nowaka, oparta na opinii prawnej Urzędu Miasta, nie pozostawia wątpliwości w kwestii strategicznych uchwał śmieciowych. Kluczowym punktem analizy stał się art. 25a ustawy o samorządzie gminnym, który zabrania radnemu udziału w głosowaniu, jeśli dotyczy ono jego interesu prawnego.
Prezydent wskazał, że w przypadku uchwały o przystąpieniu do porozumienia międzygminnego ze Stalową Wolą zachodziły bezpośrednie przesłanki do wyłączenia radnego Golika od głosowania. Rezygnacja z przetargu na rzecz porozumienia ze Stalową Wolą pozbawiłaby bowiem spółkę FCC kontraktu z miastem, co stwarzało bezpośrednie zagrożenie dla miejsc pracy.
Podczas debaty sam radny prezentował nagrania pracowników obawiających się o zatrudnienie, co zdaniem magistratu potwierdza istnienie interesu prawnego wynikającego z przepisów prawa pracy. Ewentualna utrata kontraktu wpływałaby bowiem na organizację pracy i sytuację pracowniczą samego radnego, tworząc tzw. element osobistego zainteresowania.
Prezydent zaznaczył również, że odgrywanie roli „głosu pracodawcy” podczas sesji narusza niezależność publicznego mandatu radnego.
Jednocześnie Urząd Miasta zastrzegł, że zakaz głosowania nie dotyczy uchwał ustalających stawki opłat za śmieci bezpośrednio dla mieszkańców, gdyż te dotykają wszystkich obywateli jednakowo.
Wacław Golik odpowiada: „Nie reprezentuję spółki, reprezentuję mieszkańców”
Do wniosków zawartych w odpowiedzi na interpelację radny Wacław Golik odniósł się bezpośrednio podczas sesji Rady Miasta z 29 lipca, kategorycznie odrzucając interpretację prawną Prezydenta.
W wygłoszonym oświadczeniu przekonywał, że sam fakt zatrudnienia w spółce nie oznacza automatycznie, iż każda uchwała dotycząca branży śmieciowej dotyka jego osobistego interesu prawnego, gdyż interes prawny pracodawcy nie jest tożsamy z interesem pracownika.
Golik zwrócił również uwagę na kwestie finansowe, przypominając, że według prognoz przystąpienie do porozumienia ze Stalową Wolą wiązałoby się ze wzrostem kosztów transportu odpadów na dalsze odległości, co ostatecznie uderzyłoby w portfele mieszkańców Tarnobrzega.
Radny odpierał też zarzuty o lobbing, podkreślając, że nie pełni żadnych funkcji w zarządzie spółki FCC, a podczas debat wykorzystuje jedynie swoje wieloletnie doświadczenie zawodowe w branży odpadowej, aby merytorycznie oceniać skutki finansowe uchwał.
Wacław Golik podsumował swoje stanowisko stwierdzeniem, że jako radny został wybrany przez mieszkańców i to ich interesami się kieruje, nie może być obojętny, gdy jest proszony o pomoc, a w zaistniałym stanie prawnym nie widzi podstaw do wyłączania się z głosowań.
Tło sporu: Remis, który wymusił przetarg
Główne tło konfliktu stanowiło głosowanie z 2025 roku, nad uchwałą o przystąpieniu Tarnobrzega do porozumienia ze Stalową Wolą. Projekt ten, według władz miasta miał zapewnić długofalową stabilizację cen zagospodarowania śmieci. Pomysł jednak upadł, ponieważ w głosowaniu padł remis 9:9. Odrzucenie uchwały wymusiło na mieście ogłoszenie tradycyjnego, otwartego przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych, wygranego przez spółkę FCC, która jako jedyna złożyła ofertę.
W tym kluczowym głosowaniu głosy radnych rozłożyły się idealnie po połowie. Za podpisaniem porozumienia opowiedziało się dziewięcioro radnych: M. Cąpała, P. Gospodarczyk, B. Kapuściak, J. Nowak, A. Pekár, B. Pięta, R. Popek, A. Sitnik oraz W. Szwedo.
Przeciwko projektowi głosowała równolegle grupa dziewięciorga radnych w składzie: W. Golik, N. Mastalerz, R. Niedbałowski, S. Partyka, A. Rębisz, W. Stępak, M. Szczytyński, D. Szwagierczak oraz M. Turbacz.
Od głosu wstrzymała się radna Aneta Surowiec, głosu nie oddał radny Alfred Martyniak, natomiast w sesji nie uczestniczył radny Adrian Turek.


