Ponad pięćdziesięciu zawodników zebranych na leśnej strzelnicy LOK i malownicze, 4,5-kilometrowe ścieżce Lasu Zwierzynieckiego – w sobotę, 8 sierpnia, odbyła się druga edycja II Letniego Biathlonu Tarnobrzeskiego. Połączenie biegu przełajowego ze strzelaniem z broni kulowej po raz kolejny udowodniło, że amatorski sport w naszym mieście potrafi zaskakiwać formułą i przyciągać uczestników z całego regionu.
Wydarzenie zorganizowane wspólnie przez Klub Sportowy Harpagan oraz LOK Grom Tarnobrzeg było doskonałą okazją, by sprawdzić swoją celność i wypróbować sił w dyscyplinie, którą na co dzień kojarzymy głównie z zimowych transmisji telewizyjnych.
Doświadczenie zawodowców i debiut amatorów
Na starcie nie zabrakło zarówno debiutantów, jak i osób związanych w przeszłości z profesjonalnym biathlonem. Jedną z uczestniczek była Agata Jakieła reprezentująca IKN Górnik Iwonicz-Zdrój, która nie ukrywała entuzjazmu dla tarnobrzeskiej inicjatywy:
– Nietypowe połączenie, ale biathlon jest naprawdę dla każdego. To nie tylko siła mięśni, ale też praca umysłu, cierpliwość i wytrwałość. Ja z biathlonem zawodowym już się pożegnałam, ale w każdej formie – letniej czy zimowej – to wspaniały sport. W Tarnobrzegu było dzisiaj cudownie, wielkie gratulacje dla organizatorów – podkreślała po ukończeniu rywalizacji.
Impreza przyciągnęła również biegaczy z sąsiednich powiatów. Wielu z nich po raz pierwszy w życiu miało okazję trzymać w rękach broń sportową.
– Dla mnie to debiut, jeśli chodzi o strzelanie z takiej broni, dotychczas kojarzyłem co najwyżej rekreacyjną wiatrówkę. Trasa w lesie była świetna, uwielbiam takie ścieżki, a dobry wynik na strzelnicy był dla mnie samego miłą niespodzianką – relacjonował Krzysztof Szczęch z grupy Aktywna Korabina (gmina Bojanów), regularnie startujący w biegach na terenie Tarnobrzega, Sandomierza i Stalowej Woli.
Inna formuła niż na zimowych arenach
Choć impreza czerpie z zasad biathlonu, organizatorzy dostosowali zasady do warunków amatorskich. Zawodnicy nie biegali z karabinami na plecach – broń czekała bezpiecznie na osiach strzeleckich. Każdy ze startujących oddawał pięć strzałów z karabinku KBKS do tarczy oddalonej o 50 metrów. O końcowej lokacie decydowała suma czystego czasu biegu oraz punkty uzyskane podczas próby strzeleckiej.
Ze względów logistycznych i bezpieczeństwa rywalizację podzielono na dwie tury, gdy mężczyźni pokonywali leśne dukty, panie wchodziły na strzelnicę szóstkami, zachowując pełne skupienie przy oddawaniu strzałów.
Po ukończeniu biegu przez panów nastąpiła zamiana ról – kobiety ruszyły na trasę, a mężczyźni w kilkuosobowych grupach zajęli stanowiska strzeleckie.
Przed rozpoczęciem zmagań wszyscy przeszli obowiązkowe przeszkolenie z zakresu bezpieczeństwa i obsługi broni, które przeprowadzili instruktorzy LOK Grom Tarnobrzeg.
– Strzelectwo sportowe kształtuje skupienie i stabilność postawy, ale niesie też ze sobą istotny walor proobronny. Żyjemy w takich czasach, że te umiejętności mają swoje znaczenie, choć obyśmy nigdy nie musieli z nich korzystać w praktyce. Cieszy nas, że poziom względem ubiegłego roku wyraźnie wzrósł – część osób po pierwszej edycji zaglądała na naszą strzelnicę, by podszkolić oko – zaznacza Paweł Antończyk z LOK Grom Tarnobrzeg.
Frekwencja rośnie, formuła zostaje
Druga edycja pokazała, że zapotrzebowanie na nietypowe wydarzenia rekreacyjne w Tarnobrzegu jest ogromne. W porównaniu z ubiegłym rokiem frekwencja znacząco podskoczyła, osiągając poziom ponad 50 startujących.
– Chcieliśmy zaproponować mieszkańcom coś więcej niż klasyczny bieg uliczny czy leśny. Dzięki gościnności i wiedzy LOK-u udało się stworzyć imprezę o wyjątkowym klimacie. W tym roku udostępniliśmy tarcze i instruktorów również dzień przed zawodami, by każdy mógł się oswoić z bronią. Trasa była dobrze oznakowana, nikt się nie zgubił, a opinie zawodników są bardzo pozytywne, więc na pewno zachowamy tę formułę w kolejnych latach – podsumowuje Karolina Stec z Klubu Sportowego Harpagan.
Wszystko wskazuje na to, że Letni Biathlon Tarnobrzeski na stałe wpisze się w kalendarz sierpniowych imprez rekreacyjnych w regionie.
foto&video: Agnieszka Nycz



Tutaj tez fotografują. I dlatego mnie na takich imprezach nie ma. Nie każda twarz nadaje się do pokazania w necie.