W poniedziałek, 15 czerwca, oficjalnie poświęcono i otwarto budynek Hospicjum Paliatywnego przy ul. Krzywej w Tarnobrzegu. Choć obiekt ma 30 gotowych łóżek, na razie nie przyjmie chorych, bo Narodowy Fundusz Zdrowia jasno zadeklarował: w tym roku finansowania nie będzie. Żeby obiekt nie stał pusty, fundacja uruchamia plan awaryjny.
Długa droga na ul. Krzywą
Historia inwestycji ciągnie się od 2007 roku, kiedy to parafia pw. MBNP oraz lokalne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (późniejsze ECO) założyły Fundację „Ciepło i Serce”. Pod koniec 2010 roku podmiot kupił od miasta za symboliczną kwotę działkę w Miechocinie, gdzie stał wtedy zniszczony budynek kółek rolniczych. Po wycofaniu się partnera biznesowego i formalnych zmianach w statucie, w drugiej połowie 2015 roku ruszyły pierwsze prace budowlane.
Inicjatorem przedsięwzięcia był zmarły w 2016 roku ks. Michał Józefczyk. Jak wspominał podczas otwarcia Antoni Sikoń, prezes fundacji, pomysł zrodził się bezpośrednio z osobistych doświadczeń duchownego:
„Ksiądz Michał chorował na chorobę nowotworową, przeżywał to sam i to jest doświadczenie. (…) Doskonale wiedział, jak osoba chorująca pozostawiona jest samotnie. Chodziło o to, żeby stworzyć miejsce, dom dla chorych, żeby podać tą dłoń, zabezpieczyć opiekę, ciepło, żeby człowiekowi ulżyć we wszystkich cierpieniach”.
5 milionów budowane „domowym sposobem”
Budowa trwała dekadę, a jej ostateczny koszt zamknął się w kwocie blisko 5 milionów złotych. Taki budżet udało się utrzymać dzięki pracy metodą gospodarczą oraz ogromnemu wsparciu mieszkańców (tylko z 1,5% podatku za 2025 rok fundacja zebrała około 240 tysięcy złotych). Inwestycję wsparły też dotacje od miasta Tarnobrzeg, Urzędu Marszałkowskiego oraz firm takich jak „Siarkopol”.
Podczas uroczystości odniesiono się również do zakulisowych napięć i plotek, które towarzyszyły inwestycji przez lata. Ks. prałat Jan Biedroń, przewodniczący Rady Fundacji, publicznie zdementował zarzuty o rzekomym pobieraniu pensji przez zarząd:
„Chciałem zdementować, nic takiego nie było. Nie zapłaciliśmy panu prezesowi Antoniemu ani złotówki, a przecież amortyzacja, samochód, wyjazdy w tygodniu parokrotnie do Rzeszowa, nieprzespane noce… Ten człowiek położył tutaj swój czas i swoją pracę”.
Duchowny dodał również, że bogate wyposażenie kaplicy nie uszczupliło konta budowy, bo w całości stanowiło osobny dar od parafii.
Plan awaryjny: komercyjna rehabilitacja zamiast bezpłatnej opieki
Obiekt posiada już komplet odbiorów technicznych i został wpisany przez Wojewodę Podkarpackiego do planu transformacji opieki zdrowotnej z pulą 30 miejsc paliatywnych. Problemem są jednak pieniądze z centrali, a raczej ich brak. Urzędnicy NFZ odmówili finansowania w tym roku, tłumacząc to brakiem środków w budżecie państwa.
Brak kontraktu to spory problem dla lokalnego systemu ochrony zdrowia. Istniejące w Tarnobrzegu Hospicjum św. Ojca Pio opiekuje się obecnie około 140 pacjentami i pilnie potrzebuje bazy paliatywnej na miejscu, by nie musieć szukać wolnych łóżek w innych powiatach.
Ponieważ na bezpłatną opiekę całodobową nie ma na razie szans, fundacja – by utrzymać budynek i wykorzystać nowoczesny sprzęt kupiony m.in. z PFRON – podjęła decyzję o czasowym uruchomieniu odpłatnych świadczeń rehabilitacyjnych. Nad stroną medyczną czuwać ma Maria Walczyna, wieloletnia przełożona pielęgniarek z oddziału chirurgii tarnobrzeskiego szpitala.
Ks. Jan Biedroń nie ukrywa jednak, że to rozwiązanie dalekie od ideału:
„Na razie będą to świadczenia komercyjne, bo nie mamy środków na refundację. Myślę, że wiele osób będzie z tego korzystało, ale z mojej strony jest niedosyt. Nie powinno to tak być, żeby były te opłaty komercyjne, dlatego że w przekonaniu i świadomości ludzi, którzy wspierali to dzieło, wiedzą, że powinno to być dzieło dofinansowane i wspomagające tych najbardziej potrzebujących”.
Fundacja zapowiada, że najbliższe pół roku poświęci na intensywne rozmowy z Wojewodą Podkarpackim i NFZ, by wymusić zakontraktowanie usług i realnie otworzyć drzwi dla terminalnie chorych pacjentów.
foto&video: Piotr Morawski


