Sobotnie starcie Koniczynki Ocice z Juniorem Zakrzów przypomniało, że derby rządzą się własnymi prawami, a różnica miejsc w ligowej klasyfikacji na boisku często przestaje mieć znaczenie. Choć goście przyjechali po komplet punktów niezbędny do walki o awans, musieli zadowolić się remisem wywalczonym w samej końcówce meczu.
Spotkanie od początku było trudną przeprawą dla wicelidera. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem ataku pozycyjnego Juniora, który jednak z trudem przebijał się przez dobrze zorganizowane zasieki gospodarzy. Koniczynka, grająca z dużą swobodą wynikającą z pewnego utrzymania w lidze, cierpliwie czekała na swoje szanse.
Te nadeszły po przerwie. W 60. minucie Piotr Dzierzkowski sfinalizował szybki atak Ocic, otwierając wynik meczu. Junior odpowiedział sześć minut później za sprawą Kamila Guściory, ale to nie uspokoiło gry. Gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie w 80. minucie po trafieniu Marcina Piątka i wydawało się, że gospodarze sięgną po pełną pule w tym spotkaniu. Ostatecznie punkt gościom uratował kapitan, Kamil Guściora, który w 89. minucie skutecznie egzekwował rzut karny.
Głosy trenerów
Jakub Koczot (Koniczynka Ocice):
„Kiedy prowadzisz 2:1 kilka minut do końca i możesz dobrze zarządzać meczem, to troszkę inaczej można by potoczyć ten przebieg. Skończyło się jak się skończyło, też Derby – wiadomo. Chłopaki się znają, emocje chyba towarzyszyły tutaj wielu osobom, już niepotrzebne, no ale myślę, że dobry mecz dla oka dla kibiców przede wszystkim, bo to chyba było najważniejsze w takiej lidze. My praktycznie nic nie gramy, bo mamy zapewnione utrzymanie, natomiast przeciwnik też nie pokazał nic specjalnego jak na wicelidera i gdzieś tam żeby mieć wizję jakąś, żeby grać gdzieś wyżej. Z przebiegu meczu no chyba zasłużony remis, chociaż dla nas na pewno z niedosytem.”
Maciej Gajda (Junior Zakrzów):
„No tak, tracimy punkty. Trudne boisko, trudny rywal, ciężko się z nimi grało na ich terenie. W pierwszej połowie dali nam grać piłką, próbowaliśmy, robiliśmy dużo sytuacji, dużo dośrodkowań, ale piłka nie chciała wpaść. W drugiej połowie trochę zaryzykowaliśmy, poszliśmy dalej do przodu i trafiliśmy się na kontrę. Potem jeszcze większe ryzyko, udało się wyrównać na 1:1, ale remis nas nie ratował, więc dalej próbowaliśmy i niestety druga kontra na 2:1. Cały czas walka do końca o to, żeby wyrównać. Dziękuję chłopcom za determinację. Sędzia nie dojechał do tego meczu, był najsłabszym punktem na boisku. Trudne, kontrowersyjne sytuacje mogły zaważyć na tym, żebyśmy wygrali. Trudno, przyjmujemy remis.”
Sytuacja w lidze
Podział punktów w Ocicach sprawił, że walka o czołowe lokaty stała się jeszcze bardziej zacięta. Lider ze Stanów, po wysokim zwycięstwie w tej kolejce, odskoczył Juniorowi już na dystans sześciu punktów. Znacznie istotniejsza dla układu sił jest jednak sytuacja tuż za plecami drużyny z Zakrzowa.
Junior wciąż zajmuje drugie miejsce, ale ich przewaga nad trzecim LZS Kotowa Wola stopniała do zaledwie jednego punktu. Koniczynka Ocice z dorobkiem 30 punktów zajmuje bezpieczne, siódme miejsce w środku tabeli, mając sporą przewagę nad strefą spadkową, ale i dużą stratę do podium.
Już w najbliższą niedzielę, 17 maja o godzinie 17:00, dojdzie do kluczowego dla losów awansu spotkania. Junior Zakrzów podejmie u siebie bezpośredniego rywala – LZS Kotowa Wola. Stawka tego meczu będzie ogromna, ponieważ zwycięzca niemal na pewno zakończy sezon na ligowym podium. Jak zapowiada trener Gajda, jego zespół musi się szybko zmobilizować, by na własnym stadionie udowodnić swoje aspiracje do wyższej klasy rozgrywkowej. Koniczynkę czeka zaś wyjazd do Jadachów, do zajmującego 12 miejsce LZS-u.
foto&video: Agnieszka Nycz


