W nocy z soboty na niedzielę przechodzimy z czasu zimowego na letni. O godzinie 2:00 przesuwamy wskazówki na 3:00. Oznacza to, że pośpimy o godzinę krócej, ale w zamian zyskamy dłuższe, jasne wieczory.
Od wojennej oszczędności…
Pomysł manipulowania czasem nie jest nowy, a jego korzenie sięgają I wojny światowej. Pionierami byli Niemcy, którzy w 1916 roku wprowadzili czas letni, aby zaoszczędzić węgiel potrzebny do produkcji prądu. Szybko w ślad za nimi poszły inne kraje, w tym Wielka Brytania i USA.
W Polsce zmiana czasu była wprowadzana i wycofywana kilkakrotnie; na stałe powróciła w 1977 roku. Głównym argumentem zawsze była chęć lepszego wykorzystania światła dziennego i oszczędność energii.
…do współczesnych dylematów
Dziś jednak pierwotne korzyści ekonomiczne są coraz mniejsze. Nowoczesne technologie oświetleniowe są energooszczędne, a zmiana czasu generuje spore problemy logistyczne (np. w transporcie kolejowym i lotniczym) oraz negatywnie wpływa na nasze samopoczucie i zdrowie, zakłócając naturalny rytm biologiczny.
Od lat w Unii Europejskiej toczy się debata nad zniesieniem tego obowiązku. Parlament Europejski poparł ten pomysł, a kraje członkowskie miały zdecydować, przy którym czasie pozostać na stałe. Niestety, proces ten utknął w martwym punkcie z powodu pandemii i braku jednomyślności. Dlatego, choć dyskusja trwa, na razie nadal dwa razy w roku musimy przestawiać zegarki.



„pośpimy o godzinę krócej,”
He he, a nie, bo wstanę z użeczka godzinę później i wszystko się wyrówna :))