Data 20 czerwca w lokalnej historii Tarnobrzega zbiega się z dwiema ważnymi rocznicami. Choć dzielą je ponad dwa stulecia i zupełnie inne realia społeczno-polityczne, obie upamiętnione postacie – XIX-wieczny arystokrata oraz XX-wieczny duchowny – mocno wpisały się w tożsamość miasta. W minioną sobotę mieszkańcy oraz przedstawiciele lokalnych władz zgromadzili się na Placu Antoniego Surowieckiego, by złożyć hołd Juliuszowi Tarnowskiemu oraz księdzu prałatowi Michałowi Józefczykowi.
Powstaniec z zamku w Dzikowie – kim był Juliusz Tarnowski?
W powszechnej świadomości ród Tarnowskich kojarzony jest głównie z mecenatem i wysoką pozycją społeczną, jednak biografia hrabiego Juliusza Tarnowskiego przypomina o cenie, jaką lokalne elity płaciły za zaangażowanie w walkę o niepodległość. W tym roku minęła dokładnie 163. rocznica jego tragicznej śmierci.
Urodzony w Dzikowie (dzisiejszej dzielnicy Tarnobrzega) arystokrata był człowiekiem o szerokich horyzontach – kształcił się m.in. w Hohenheim i Rzymie, gdzie rozwijał swój talent wokalny. Mimo perspektywy spokojnego życia i kariery artystycznej w Europie Zachodniej, po wybuchu powstania styczniowego zdecydował się na natychmiastowy powrót do kraju. Jako adiutant generała Zygmunta Jordana wziął udział w krwawej bitwie pod Komorowem. To właśnie tam, 20 czerwca 1863 roku, zaledwie 22-letni Tarnowski poległ na polu walki, świadomie wybierając patriotyczny obowiązek ponad osobiste bezpieczeństwo. Jego ciało spoczywa obecnie w podziemiach tarnobrzeskiego kościoła Ojców Dominikanów. Sobotnie uroczystości pod jego popiersiem były okazją do przypomnienia tej bezkompromisowej karty z historii rodu.
Duszpasterz w realiach PRL i III RP
Zupełnie inny, choć równie wyraźny ślad w architekturze i życiu społecznym miasta pozostawił po sobie ksiądz prałat Michał Józefczyk, którego 10. rocznica śmierci przypada w tym samym okresie. Choć jego misja przypadała na czasy pokoju, działalność ta wymagała ogromnej determinacji w starciu z realiami administracyjnymi i gospodarczymi minionych dekad.
Duchowny zapamiętany został przede wszystkim jako pragmatyk i niezwykle skuteczny organizator. Przez dziesięciolecia koordynował budowę kluczowej infrastruktury sakralnej, edukacyjnej i pomocowej w Tarnobrzegu – w tym kościołów, szkół katolickich oraz hospicjów. Symbolem jego nieszablonowego podejścia i osobistego zaangażowania stał się obecny na sobotnich uroczystościach kultowy Trabant. Pojazd ten służył kapłanowi nie tylko do przemieszczania się, ale jako podręczny transport materiałów budowlanych, takich jak cement czy drut, co do dziś pozostaje żywym elementem miejskiej pamięci i anegdoty.
Przebieg sobotnich uroczystości
Oficjalna część obchodów, objęta honorowym patronatem Prezydenta Miasta Tarnobrzega, odbyła się bezpośrednio przed pomnikami obu zasłużonych obywateli. Na Placu Surowieckiego stawili się m.in. samorządowcy oraz reprezentanci miejskich instytucji, działacze lokalnych organizacji społecznych, młodzież szkolna oraz tarnobrzeżanie, dla których pamięć o przeszłości miasta wciąż ma duże znaczenie.
W oficjalnych przemówieniach delegacje skupiły się na analizie wpływu obu postaci na współczesny kształt i tożsamość regionu. Po wystąpieniach przyszedł czas na akcent edukacyjny – uczniowie Publicznej Katolickiej Szkoły Podstawowej oraz Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego zaprezentowali program artystyczny nawiązujący do losów i wartości wyznawanych przez obu patronów spotkania. Uroczystość zakończyła się tradycyjnym złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy pod popiersiami.
foto: Piotr Morawski



My mamy swoich bohaterów a Ukraina swoich (UPA)
Niestety ale większość z nas tego nie rozumie i nie potrafi szanować
Co tam robi Bożek?
Hołd oddaje zacnym postacią.Co niby Cię dziwi, zaskakuje czy zwraca uwagę
Wszędzie go pełno i zawsze ma minę kota na pustyni.
Wszędzie go pełno było jak był Prezydentem a to z lodówki wyskakując a to z lodowatej wody jeziora tarnobrzeskiego. Teraz to spokojne życie sobie prowadzi pewnie ciesząc się jesienią życia .Pozazdrościć tylko
Postaciom a nie postacią.
Dlaczego nikt nie wspomni ,że jego uczestnictwo w tym powstaniu trwało zaledwie kilka godzin a bitwa zakończyła się pogromem powstańców.
Czy to coś zmieni choć wydaje mi się że to wiedza powszechna.Polskie powstania to same dramaty i katastrofy.Wszystkie przegrane z wyjątkiem chyba wielkopolskiego,sejneńskiego i III śląskiego
W sumie to dwa Wielkopolskie były udane. Z 1806 i 1918-1919
Zły człowiek, wcale nie proludzki, pielęgniarkom nie chciał za pracę płacić, nie idealizujcie tak człowieka, którego nikt z Was prywatnie nie znał.
Piłsudski też był zły a bohaterem Polski został.
Mylisz sie – znałem go i ceniłem bo był tylko człowiek ze swoimi wadami.Oczekiwanie że człowiek będzie bez wad to jak liczenie na to że poziom ustawi się w pion albo że ożyje morze martwe.Zaden święty nie był bez wad i też grzeszy zanim został świętym czy błogosławionym.
Wiesz jaka jest różnica miedzy chrześcijaninem a ateistą?
Chrzescijanin grzeszy i sie spowiada, a ateista nie grzeszy i spowiadać sie nie musi.
Publika nie dopisała